poniedziałek, 26 czerwca 2017

Czytanie sylabowe: B

Lecimy z następnym paradygmatem. Według prof. Cieszyńskiej, kolejne sylaby, których się uczymy, to te zaczynające się na "B". I tu muszę z dumą zauważyć, że przydała nam się znajomość liter: syn wziął następną z serii książeczkę i zanim zaczęliśmy uczyć się tych sylab, przeczytał "BOBO".

Moje propozycje zabaw do utrwalenia tych sylab:

1) Zaczynamy oczywiście od zestawu kart z sylabami.
2) Napisałam na tablicy sylaby kredą. Dałam spryskiwacz z wodą i bawiliśmy się w: "Polewamy BA!, polewamy BU". Nie wiem, jak u Was, ale u nas każda zabawa z wodą to murowany sukces! :)

 
 
3) Samochód z brakującymi kołami.
Potrzebne są nakrętki (14 sztuk), karteczki "okna" z sylabami i wycięty z brystolu lub pianki kształt samochodu. Ja kładę "okno" i proszę o dopasowanie kół.




4) Misie szukają słoiczków z miodem. Wydrukowane STĄD.
5) A propos miodu, zabawa z pszczółką zrobioną z nakrętki po mleku i kostek tablicowych, o których więcej pisałam TU.
Plater miodu i pomysł znalezione TUTAJ. Zmieniłam trochę ten plaster miodu - zamieniłam "p" na "b" przez zalaminowaniem.

Czytanie sylabowe: M, cz.2

Czerpię pełnymi garściami z inspiracji i zdolności innych blogujących mam. Drukuję, i korzystam z tego, co udostępniają. Myślę, że to jedna z fajniejszych rzeczy, jakie człowiek  może dać drugiemu - inspiracja, pozytywna inspiracja. Z doświadczenia wiem, że na bazie inspiracji powstają rewelacyjne pomysły; to ta sytuacja, gdy 1+1=3 ;-); synergia.
Dziś pokazuję kolejne nasze zabawy z czytaniem, część nasza, część znaleziona w sieci :)

Moja kolejna gra z wykorzystaniem gazety. Na zdjęciach z różnymi pociągami, przykleiłam z fioletowej pianki dekoracyjnej sylabowe balony. W pudełeczku obok położyłam takie same sylaby z czerwonej pianki. Zabawa - wiadomo - w dopasowanie :)
 Gra z serii: im prostsza, tym lepsza. Potrzebujemy papierowego talerzyka, flamastrów i kostki. Rzucamy kostką i czytamy sylabę. Przy okazji powtórka z matematyki ;-) Gra znaleziona TUTAJ.
 Sylabowe jabłuszka na drzewie. Mamy i wykorzystaliśmy jeszcze gruszki, też do sylab z paradygmatem P. Znalezione TUTAJ.


środa, 21 czerwca 2017

Czytanie sylabowe: M, cz. 1

Dziś o tym, jak to mama wcale nie musi być zawsze świetnie przygotowana i uczyć czytać tylko na idealnie wydrukowanych i zalaminowanych materiałach.
Przeglądam nieaktualne czasopisma dla dzieci, większość nie ma już okładek, ma powyrywane strony, zalane wodą kartki. W środku znajduję wkładkę z naklejkami. Naklejek już oczywiście nie ma, ale co widzi matka? Jak to co? Zajezdnie! ;-)
Wycięłam pociągi z innych stron, na tyłach napisałam sylaby, które aktualnie ćwiczymy i bawiliśmy się, wydając pociągowe dźwięki (wszystkie na "m") w dojeżdżanie do zajezdni.
Zaangażowanie emocjonalne Syna bezcenne!
 
 


Kostka tablicowa DIY - bez farby

Przedstawiam mój "must have" do nauki czytania - kostkę do gry.
Wiem - nie jestem pierwsza, w sieci można znaleźć kilka pomysłów, jak taką kostkę zrobić, np. ze starych klocków, z pudełka po herbacie, przyklejając karteczki z sylabami do każdej ścianki. Widziałam też pomysł kostki pomalowanej farbą tablicową lub wydrukowania gotowej. Są też do kupienia gotowe kostki z sylabami.
Wszystko to było dla mnie inspiracją do zrobienia swojej kostki wielorazowego użytku, ale bez użycia farby. Wygląda tak:
Robi się ją momentalnie. Zresztą sami zobaczcie.

Oto, jak ją zrobiłam (krok po kroku):
1. Wykorzystałam pudełko po płynie do soczewek - świetnie będzie się nadawało pudełko po herbacie, po chusteczkach higienicznych (są takie w kształcie sześcianu), lekach.
 Przecięłam je na mniej więcej 3 części. Środkową wyrzuciłam.
Zewnętrzne włożyłam jedna w drugą.
Kostka gotowa!
 Każdą ściankę obkleiłam samoprzylepnym papierem tablicowym kupionym dawno temu w Lidlu.
Zakryłam boki i nierówności kolorową taśmą.
Ale jeszcze zanim to zrobiłam, kostka poszła w ruch ;-)
Kostki używamy do gier, ale samo rzucanie nią jest też już zabawą w powtarzanie sylab.




czwartek, 15 czerwca 2017

Czytanie sylabowe: P, cz. 2

Ciąg dalszy nauki czytania. Zobaczymy, jak nam to wyjdzie. Wstępnie przeznaczam jedną literę na tydzień: tak też obmyślam sobie różne zabawy, materiały - chciałabym mieć po 6 gier do jednej sekwencji sylabowej. Poza czytaniem książeczek Cieszyńskiej zagramy w jedną grę dziennie - dzięki temu nasza nauka przez zabawę będzie niemal niezauważona w całości całego dnia pełnego zabaw. Zajmie jakieś 5 minut.

W gazecie dla dzieci znalazłam uroczą ilustrację mieszkańców Stumilowego Lasu z dużą liczbą drzwi. Napisałam na nich sylaby, wycięłam drzwi tak, by udało się je otworzyć. Na piance dekoracyjnej również napisałam sylaby. Całość przykleiłam do brystolu.
 
 Innym zadaniem było układanie sylab z szorstkich liter. Za każdym razem, gdy kładłam klocek, czytałam głośno sylabę, a syn, powtarzając, wybierał odpowiednią samogłoskę.
 
 
A Wy macie jakieś pomysły na naukę czytania?

Czytanie sylabowe: P

No i zaczynamy! Wakacje to dla mnie czas, aby zacząć z dziećmi naukę czytania (zwłaszcza ze starszym synem, rzecz jasna). Niespiesznie, w zwolnionym tempie, a jednocześnie w miarę systematycznie. To lubię we wczesnej edukacji - można dać dzieciom tyle czasu, ile potrzebują, na opanowanie jakiegoś materiału, wszystko dobywa się w formie zabawy i zajmuje kilka minut w ciągu dnia, nie każdego dnia!
Zaczynamy działać metodą krakowską, opracowaną przez prof. Jagodę Cieszyńską, czyli metodą sylabową. Dzieci uczą się czytać sylaby, a nigdy pojedyncze spółgłoski, bo nikt nie słyszy spółgłosek w izolacji czyli oddzielnie wymawianych (przykładowo wymawiając spółgłoskę “t”, posługujemy się sylabą “ty” lub “te”). Syn zna, co prawda, wszystkie litery, zobaczymy, czy ta wiedza nie będzie mu przeszkadzać. W związku z tym, że samogłoski ma bardzo dobrze opanowane, przeszłam od razu do sylab otwartych, zaczynających się od spółgłoski "p".
Wydrukowałam wszystkie potrzebne sylaby (zarówno duże, jak i małe litery) w dwóch egzemplarzach. Przydadzą się do dopasowywania dużych do małych. Użyłam ich też  jako kart do gry planszowej, o której za chwilę.

Mój plan jest taki, że - oprócz książek z serii "Kocham czytać" - przygotowuję jedną zabawę na dzień, pomagającą utrwalić poznawane zabawy. Wykorzystuję materiały, które znajduję w domu (w domu Babci :)), żeby i mnie ich przygotowanie zajęło jak najmniej czasu. I żeby było jak najtaniej.

Do klocków dokleiłam karteczki z sylabami. Zadanie polega na dopasowaniu sylab - za każdym razem głośno je wymawiamy.

Z pianki dekoracyjnej wycięłam chmurki  i napisałam na niej sylaby. Z żółtych nakrętek po mleku zrobiłam słoneczka :)


W kupionej kiedyś gazecie dla dzieci znalazłam grę planszową. Graliśmy w nią, używając wspomnianych sylab jako kart. Gdy stanęliśmy (lub minęliśmy) kolorowe pole, odczytywaliśmy sylabę.

Ciąg dalszy nastąpi :-)

sobota, 27 maja 2017

Motto


"Wiesz, że początek jest najważniejszą częścią każdej pracy, zwłaszcza gdy chodzi o istoty młode i wrażliwe; bowiem wówczas kształtuje się ich charakter i najłatwiej przyjmują to, co zamierzamy im wpoić. (...) Czy możemy więc nierozważnie pozwalać na to, by dzieci słuchały przypadkowych opowieści, podsuwanych przez przypadkowe osoby i zatruwały umysły ideami w przeważającej części przeciwnymi do tych, które, naszym zdaniem, powinny wyznawać, gdy dorosną?

Nie możemy. (...) Cokolwiek zapadnie w umysł w tym wieku, zazwyczaj nie daje się już usunąć ani zmienić; i dlatego najważniejsze jest, by opowieści, których dzieci słuchają w najwcześniejszych latach życia, uczyły je szlachetnego myślenia. (...)

Tak więc zadbajmy o to, by nasze dzieci przebywały w krainie zdrowia, wśród jasnych obrazów i dźwięków, i by zewsząd płynęło do nich dobro; a piękno, które emanuje z tych czystych opowieści, wniknie przez oczy i uszy do ich dusz jak życiodajny powiew, i od najwcześniejszych lat będzie rozbudzać w nich poczucie i pragnienie piękna umysłu.
Nie ma szlachetniejszego dążenia niż to."
Platon, Państwo
 

(c)2009 Mamo, ZRÓB TO SAMo. Based in Wordpress by wpthemesfree Created by Templates for Blogger