poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Zawieszka do wózka, na matę z dzwoneczkami

Przygotowałam Najmłodszej prostą zawieszkę/grzechotkę do zabawy.
To tylko trzy kolorowe tasiemki z dzwoneczkami, które uroczo dzwonią przy najmniejszym ruchu. Dzwoneczki są przełożone przez grubą tasiemkę i dodatkowo zabezpieczone supełkiem. Nie ma szans, by się urwały!
 Zawisły oczywiście na naszym "trzepaku". O tym, jak go zrobić, można poczytać TUTAJ.
 


 

Katecheza Dobrego Pasterza: Chrzest I

Świętowaliśmy tydzień temu chrzest najmłodszej córki. Z tej okazji zrobiłam dzień wcześniej moim dzieciom i kuzynce katechezę poświęconą temu sakramentowi.
Wieczór wcześniej ozdobiłam biała świecę, by przypominała paschał.
 Przygotowałam stolik modlitwy.
 Znalazły się na nim oryginalne świece chrzcielne dzieci.
 Mówiłam o światłości zapowiedzianej dawno przez proroków ("Naród kroczący w ciemnościach, ujrzał światłość wielką"), o momencie, gdy ta światłość przyszła na ziemię (zapaliłam paschał), o tym, że w pewnej chwili ciemność zwyciężyła tę światłość (zgasiłam paschał), ale zapłonęła na nowo i to w taki sposób, że już nigdy nie zgaśnie (zapalam paschał).
O tym, że Jezus chciał podarować tę światłość wszystkim ludziom i że otrzymało już ją wiele osób. O tym, że dostałam ją i ja w dniu chrztu i że oni też ją otrzymali (po kolei zapalaliśmy świece od paschału, mówiąc: "Światłość ta dotarła do Ciebie, ..., przyniósł ci ją twój Ojciec Chrzestny"). 

Dzieci bardzo przeżyły ten moment.

Mówiłam też o białej szacie. Oglądaliśmy ich własne szatki z chrztu.
Mówiłam też o geście polanej główki. Polałam swoją dłoń zaciśniętą w pięść, wypowiadając słowa, które mówi kapłan w czasie obrzędu chrztu.
Gdy padło pytanie, czy to jest święcona woda, powiedziałam, że nie, bo my nie robimy tutaj chrztu, tylko poznajemy gest, który jest wykonywany w kościele. Poprosiłam, by w czasie uroczystości zwrócili uwagę na ten moment.
Później chętnie odtwarzali ten gest.
 Tydzień później, wzięli ręczniki papierowe i zrobili swoje szatki :)
Tak wygląda szatka mojego syna:
 Starszy Brat namalował też obrazek - krzyż/ światłość wychodząca z grobu.


piątek, 1 czerwca 2018

Na Dzień Dziecka - Mysi domek

To, co jest genialne w rodzicielstwie, to możliwość spełniania swoich małych marzeń z dzieciństwa. Żeby było jasne - nie chodzi o przeniesienie swoich niespełnionych planów na dziecko, ale o robienie drobnych rzeczy, które sprawiały i nadal sprawiają nam przyjemność, a których się z różnych względów nie robi, gdy się jest już dorosłym. Ja tak mam z domkami dla lalek. Gdy byłam mała, zrobiłam sobie taki domek, adaptując regał w pokoju. Łóżka robiłam z kaset magnetofonowych, meble z pudełek od herbaty, jedzenie z plasteliny.
Urzekały mnie miniaturowe mebelki i wyposażenie takich domów, ale ani nie były one do kupienia w dostępnych mi sklepach, ani - nawet gdyby były dostępne - nie było mnie na nie stać.

Jestem zauroczona mysim domkiem stworzonym przez Karinę Schaapman. Oglądamy jej książeczki od kilku lat. Pomysł, by zrobić podobny domek, kiełkował we mnie od początku.

Pierwszą rzeczą do domku, jaką zrobiłam, była sofa. Można ją podejrzeć TUTAJ.

Teraz przyszedł czas na domek. Chciałam, by był tegorocznym prezentem na Dzień Dziecka.
Jeśli chcecie zobaczyć poprzednie własnoręcznie robione prezenty z okazji tego święta, zapraszam tu:
 prezent w 2017 roku
 prezent w 2016 roku
 prezent w 2015 roku


***

Do zrobienia takiego domku zużyłam:
- 3 pudełka kartonowe - miały być 4, ale jeden rozpadł mi się w trakcie pracy...
- 3 rolki folii aluminiowej - 20-metrowej
- 2 taśmy malarskie papierowe
- dużą rolkę ręcznika papierowego
- 1 litr kleju wikol

- opakowanie tekturowe na jajka (do zrobienia kamiennej podłogi)
- pociętą w paski tekturę (do zrobienia drewnianej podłogi)
- esencję kawy rozpuszczalnej - do pokolorowania podłogi
- kawałek tapety, papier do pakowania prezentów
- farby akrylowe - zwłaszcza dużo brązowej
- trochę dekoracji: sztuczny mech, sztuczne rośliny, lampki LED

Oto skrótowy zapis tego, jak powstawał nasz Mysi Domek:

Dzień 1. - znalezienie kartonów i zrobienie podłogi w kuchni
Podłogę zrobiłam z kawałków wydartych z opakowania na jajka, które wikolem rozcieńczonym wodą przykleiłam do pudełka.
 Dzień 2.  - pomalowanie "kamieni" kredą, a przestrzeni między nimi farbami, by przypominały piach. Oklejenie ścian i sufitu papierem do pakowania prezentów.
 
Dzień 3. - zrobienie drewnianej podłogi w pokoju myszek (ostatecznie cały ten pokój mi się rozwalił i musiałam zrezygnować z tego pomieszczenia) i oklejenie ścian najpierw żółtą taśmą malarską, a następnie listkami ręcznika papierowego zamoczonego w kleju wymieszanego z wodą.
 Drewniany parkiet powstał z patyczków dentystycznych przyklejonych do podłogi za pomocą taśmy dwustronnej. Pociągnęłam je różową kredą, by nadać jej bardziej pastelowego odcienia.
Dzień 4. - pomalowanie ścian pokoju na morelowy kolor oraz zrobienie drewnianej podłogi w salonie.
 Podłoga w tym pokoju powstała z pociętej w paski tektury, którą przykleiłam taśmą dwustronną do podłogi. Następnie pomalowałam ją kawą rozpuszczalną
 Ściany pudełka najpierw okleiłam papierową taśmą, a następnie okleiłam ręcznikiem papierowym zanurzonym w kleju z dodatkiem wody.

Dzień 5. - pomalowanie ścian w salonie na żółto i oklejenie tapetą ostatniego pudełka, które miało być łazienką. Instalowanie oświetlenia :)
Tego dnia podłoga w 2. pomieszczeniu od góry zaczęła pod wpływem grawitacji się wyginać i ostatecznie zrezygnowałam z tego piętra :-(
Lampki ledowe z uroczymi ażurowymi "kloszami" kupiłam w Pepco.
W każdym pudełku robiłam w suficie dziurę na tyle dużą, by lampa przez nią przeszła, a następnie przyklejałam ją od góry taśmą malarską.

Dzień 6. - robienie pnia!!! :) Całą konstrukcję (już tylko trzypiętrową) zaczęłam otulać zgniecioną folią aluminiową, którą oklejałam papierową taśmą malarską. Starałam się nadać wszystkiemu kształt pnia drzewa.

 Na tym etapie dodatkowe niewykorzystane lampki ukryłam pod folią i taśmą z tyłu domku. Włącznik umieściłam na parterze z lewej strony.

Dzień 7. - robienie pnia ciąg dalszy
 Pień pokryłam ręcznikami papierowymi zanurzonymi w kleju z dodatkiem wody. Ręcznik papierowy jest bardzo wdzięcznym tworzywem, bo przyklejając się, tworzy bardzo realistyczną fakturę przypominającą korę drzewa.
Dzień 8. - robienie pnia, ciąg dalszy
Pomalowałam pień brązową farbą akrylową. Zostawiłam do wyschnięcia.

Dzień 9. - powstaje podstawa i dekoracje:)
Spory kawałek tektury pokryłam taśmą malarską. Postawiłam na tej podstawie domek i ręcznikiem papierowym zanurzonym w kleju z odrobiną wody przykleiłam "pień" do "ziemi". Ręcznikami pokryłam też tekturę, żeby nadać strukturę ziemi i korzeni.

Zaczęłam najprzyjemniejszą część robienia domku - dekorowanie.
Przykleiłam klejem na gorąco sztuczne rośliny na górze.
Z plasterków gałęzi zrobiłam schody. Miałam nadzieję, że będą to schody prowadzące na wyższe piętro, niestety nie starczyło mi drewnianych kółek. Na razie schody prowadzą donikąd ;) W przyszłości planuję zrobić może jakiś balkon lub dodatkowe pomieszczenie.

Klejem na gorąco poprzyklejałam w różnych miejscach sztuczny mech.
Wszystko zostawiłam do wyschnięcia.

Dzień 10. - podstawa
Pomalowałam na brązowo "ziemię" i poprzyklejałam mech oraz sztuczną paproć. Gdy wyschło, obcięłam niepotrzebną tekturę.



Dzień 11. - ostatni :) Muchomorki i mebelki
Z masy papierowej zrobiłam grzyby i pomalowałam je stosownie farbami akrylowymi.
Umeblowałam domek i całość prezentuje się tak:















Muszę przyznać, że jestem zadowolona z efektu :)








piątek, 25 maja 2018

Tęczowa zawieszka nad łóżeczko

Zrobiłam Najmłodszej filcową zawieszkę. Już dość dawno, ale dopiero teraz miałam chwilę, by pokazać poszczególne etapy jej powstawania tu, na blogu.
Wszystko zaczęło się od projektu, który pokolorował mój syn.

Do wykonania takiej ozdoby potrzebne są:
- kolorowy filc
- kolorowe nicie
- klej na gorąco
- kolorowe tasiemki zygzaki
- nożyczki
- igły oczywiście
Najpierw wycięłam półkola różnej wielkości z filcu. Na jedną tęczę potrzebujemy 2 takich zestawów, więc w sumie 12 kawałków filcu.
Tak to powinno wyglądać po nałożeniu na siebie. Następnie zaczęłam zszywać kawałki ze sobą, zaczynając od najmniejszego, fioletowego, który fioletową nitką przyszyłam do niebieskiego, tak, by było widać ścieg.
Gdy całą jedną tęczę już zszyłam, przyczepiłam z tyłu kawałek czerwonej tasiemki.

Tak samo zszyłam drugą tęczę i gdy obie były gotowe, zszyłam je ze sobą.




Całość jest dość gruba i trochę trzeba się namęczyć, by zszyć 12 kawałków filcu ;)
Następnie wycięłam 4 chmurki z filcu. Do dwóch przyszyłam kolorowe zygzakowe tasiemki, pilnując by kolory tęczy pokrywały się z tymi na "deszczu".

Ostatnim krokiem było przyszycie chmurek do tęczy i zszycie ich razem.
 

(c)2009 Mamo, ZRÓB TO SAMo. Based in Wordpress by wpthemesfree Created by Templates for Blogger