środa, 14 lutego 2018

Kalendarz Wielkopostny - Droga do Boga

Powiem tak. Jestem osobą, która nie lubi zmieniać rzeczy, jeśli się sprawdzają. Nasz kalendarz z poprzednich lat przedstawiający Baranka Zmartwychwstałego ciągle uważam za warty zawieszenia ;-) Jest tani (cena brystolu + kilka złotych na ewentualny papier w 2 innych kolorach i wydruk kółek), szybki do zrobienia, jasny w przesłaniu i wprowadzający w symbolikę. No, dobry kalendarz dla małych dzieci. Można go podejrzeć TUTAJ.
W tym roku nie byłam w stanie wybrać się do papierniczego po brystol i zaczęłam rozglądać się po mieszkaniu w poszukiwaniu pomysłu na inny kalendarz, który zrobię równie szybko i prosto. Przypomniałam sobie, że mam taśmę w kształcie ulicy, która miała być upominkiem dla Starszego Brata z niesprecyzowanej jeszcze okazji w przyszłości.
Taśma kosztuje ok.7 zł
I tak powstała Droga Do Bycia Bliżej Boga, Droga do Bycia Lepszym Człowiekiem.
Nasz plan na Wielki Post 2018.
Oto, jak go zrobiłam:
1. Najpierw zabezpieczyłam ścianę ;) Skleiłam taśmą 25 kartek A4 ze sobą (5x5) i powstało tło. Oczywiście gdybym miała pewność, że po Wielkanocy taśma nie zejdzie razem z tynkiem, przykleiłabym ją bezpośrednio na ścianę.
2. Wydrukowałam i wycięłam kółka i zadania z niezawodnego bloga bielemorele.
3. Najpierw na podłodze rozłożyłam kółka, żeby sprawdzić, jak wysoki ma być krzyż.
4. Przykleiłam tło na ścianę, ulicę na tło w kształcie krzyża, obok kółeczka.
5. Ostatnie 3 kółeczka umieściłam na środku, w centrum krzyża.
6. Dodałam napis "Wielki Post" i gotowe.

 Zmieniliśmy też trochę nasz kącik modlitwy.



wtorek, 13 lutego 2018

Katecheza Dobrego Pasterza: Kalendarz Liturgiczny

W końcu się do tego zabrałam. Pewnej nieprzespanej nocy.
Pomalowałam farbami akrylowymi drewniany kalendarz liturgiczny, który kupiłam w sklepie MARPLE.
Kalendarz jest w kształcie koła, ale kafelki obrazujące kolejne niedziele idą przeciwnie do wskazówek zegara. Dlaczego? Dlatego, że czas nawiązuje do Układu Słonecznego - centrum i pór roku, a centrum tego kalendarza jest Jezus. To zupełnie inna czasoprzestrzeń.
Rozmawiałam z synem o tym, że mamy rok kalendarzowy, ale Kościół podąża innym rytmem, który wyznacza życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.

Następnie wyjęliśmy wszystkie kafelki-niedziele, a on układał je na nowo. Liczyliśmy niedziele w każdym okresie. Pokazałam mu, gdzie znajdujemy się teraz.
Prawidłowa prezentacja tego materiału wygląda następująco:
1. Na jednym dywaniku kładziemy kalendarz, na drugim (w pewnej odległości) kładziemy tablicę kontrolną, tzn. drugą planszę tej samej wielkości, co kalendarz, na którą układa się kolejne kafelki.
2. Wykładamy na dywan kafelki, zaczynając od Adwentu. Omawiamy w tym czasie kolory, długość okresów.
3. Prosimy dziecko o przenoszenie kostek na drugi kalendarz kontrolny, według okresów, począwszy od Adwentu. Za każdym razem mówimy dziecku, jaki to okres.
4. Na koniec przenosimy strzałki z nazwami świąt.

Ja nie zdążyłam zrobić tablicy kontrolnej... ale tym się różni się katecheza w domu, że taka prezentacja, jak nasza, wystarcza.

Oczywiście nie trzeba kupować gotowego kalendarza, by zapoznać dziecko z kalendarzem liturgicznym. Rewelacyjny pomysł ze spinaczami i talerzykiem papierowym można podpatrzeć TUTAJ. Joanna z bloga Latorośle wymyśliła z kolei coś takiego, kalendarz-zegar :) Zajrzyjcie KLIK.




piątek, 9 lutego 2018

Katecheza Dobrego Pasterza: Ołtarz

 Już o tym pisałam, ale napiszę jeszcze raz :) Katecheza Dobrego Pasterza ma za zadanie stworzyć przestrzeń do nawiązania bezpośredniej relacji dziecka z Bogiem. Robi to na dwa sposoby: 1) poprzez czytanie na głos Pisma Świętego z przygotowanymi do tego materiałami, prezentacjami; 2) poprzez wprowadzenie do wspólnoty kościoła, zapoznanie z liturgią: jej gestami, modlitwami, symboliką, przedmiotami, które są na niej używane.

Dziś właśnie o tym drugim aspekcie słów kilka.
Coś na początek, czyli przedstawienie dzieciom przedmiotów i nazw tych przedmiotów znajdujących się na ołtarzu. W KDP istnieją bodajże 3 prezentacje na ten temat, za każdym razem wprowadzające kolejne przedmioty liturgiczne. Ta, o której dziś mowa, jest pierwszą, nazywaną "Ołtarz I".

Oto, jak ja przygotowałam tę prezentację w domu, dla moich dzieci. Z wiadomych względów różni się zapewne od wzorcowej prezentacji, która odbywa się w atrium.
Jak zawsze, wspomagałam się moimi notatkami z kursu oraz książką "Ja jestem Dobrym Pasterzem" B. Surmy i ks. K. Biela.

Przygotowałam w koszyczku podstawowe przedmioty liturgiczne:
Rozłożyłam mały stolik od laptopa, który służy nam do prezentacji KDP.
Zaczęłam pytaniem: Co znajduje się w centrum kościoła? Na co wszyscy patrzymy w czasie Mszy? Na stół. Na środku stoi duży stół. My też mamy w domu duży stół. Do czego służy nam ten stół? Co na nim kładę, żeby go przystroić? Obrus. Czy na tym stole w kościele też jest obrus? Tak, biały. 
Ten stół w kościele nazywa się ołtarz.

(wyciągnęłam biały obrus z koszyczka i rozłożyłam go na stole)

Na naszym stole stawiamy naczynia, szklanki, talerze. Na ołtarzu też w czasie Mszy pojawiają się specjalne naczynia, są piękne, złote. Pojawia się kielich (postawiłam kielich), mały talerz, który nazywamy pateną (położyłam mały talerzyk na ołtarzu).

Po co kładziemy naczynia na naszym stole w domu? Żeby zjeść posiłek.
W czasie Mszy również przygotowywany jest szczególny, niezwykły posiłek. Kto przygotowuje tę niesamowitą ucztę? Kto nas zaprasza do tego stołu? Pan Jezus, który umarł na krzyżu.
(postawiłam krzyż na stoliku-ołtarzu)
Na znak tego, że Jezus żyje, że zwyciężył śmierć i ciemność, że jest światłem, zawsze w czasie Mszy zapalamy też świece.
(postawiłam i zapaliłam świece, mówiąc "Światło Chrystusa").
Chwilę zostaliśmy w ciszy, patrząc na ten ołtarzyk.
Po chwili dzieci zgasiły świece i odłożyliśmy przedmioty z powrotem do koszyczka.


Wycięłam im z papieru elementy, które poprzyklejali później na kartkę.





czwartek, 1 lutego 2018

Inspirowane Montessori: szlaczki i nożyczki

Przychodzi taki moment, że wszystko jest cięte nożyczkami: kartki, kolorowanki, gazety.
To jest ten czas, by poinformować dziecię, że książek się nie tnie, obrusa na stole też nie.
To ten moment, że stwierdzasz z ulgą, że dziecięce nożyczki nie dały rady przeciąć poduszki czy twojej sukienki.
To jest dobry czas, by postawić w zasięgu małego przedszkolaka pudełko z kolorowymi paskami z narysowanymi szlaczkami.
Niech sobie tnie rysunki, papiery, gazety, ale przy okazji może poćwiczyć precyzję i powycinać wzdłuż linii szlaczki.
To wciąga ;-)

Puzzle z patyczków (też) do nauki czytania

Nihil novi sub sole.
Już to chyba gdzieś pisałam, ale bardzo lubię podpatrywać pomysły innych ludzi, inspirują mnie bardzo. W zasadzie nie wiem, na ile w ogóle jestem w stanie coś nowego wymyślić, mam wrażenie, że moje pomysły są bardziej lub mniej świadomym zgapieniem, zlepkiem, transformacją, pochodną tych, na które już ktoś wpadł. I taki będzie dzisiejszy wpis. To kolejna rzecz niewymyślona przeze mnie, ale pokochana przez moje dzieci, więc polecam.
Niech ten wpis będzie moim podziękowaniem dla Autorki jednego z pierwszych blogów, które czytałam i który bardzo mnie inspirował. Blog ten od ponad dwóch lat już nie jest aktywny, ale z kreatywności i pomysłów tej Matki można nadal korzystać.
Dziś chcę pokazać Wam coś, co zrobiłam już bardzo dawno temu (o wiele za wcześnie, jeśli chodzi o rozwój moich dzieci), co długo czekało w kartonie i z czego dopiero teraz korzystamy.
Ściągnięte STĄD.

Są to puzzle ze zwierzakami, które dodatkowo uczą czytania słów 3,4-literowych.
Nasze wyglądają tak:
Dodatkową ich zaletą jest to, że nadają się dla dzieci w różnym wieku: dla maluchów jako jedne z pierwszych puzzli, trzy-, a później 4-elementowe. Dla starszych przydają się przy nauce liter i czytania.

 Ja wydrukowałam obrazki, nakleiłam je na złączone taśmą papierową (z tyłu) patyczki i rozcięłam nożykiem.
Jeśli pracujesz z większą liczbą dzieci (np. w przedszkolu, szkole), to warto pokusić się o zabezpieczenie puzzli rozcieńczonym klejem z wodą, jak zrobiła Mama z bielemorele.









Takie puzzle mogą być świetnym własnoręcznie zrobionym prezentem dla dziecka. Polecam! :)

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Tea time, czyli herbatka z filcu

Najpierw czekałam na Święta, by po nich umieścić ten post.  
Filcowy zestaw do przyrządzenia herbatki z cytryną i słodkim pączkiem był bowiem prezentem pod choinkę dla J.
Później czekałam na "wolny" czas, by ten post umieścić. I mamy połowę stycznia... Część zdjęć gdzieś przepadła, niemniej, już spieszę z zamieszczeniem kilku cudem ocalałych, by pokazać, jak ten prezent wyszedł.

Na zestaw herbatkowy składają się:
- 4 pączki z dziurką (donuty) - wszystko wykonane z filcu przyszywanego kordonkiem lub nicią. Biały lukier na czekoladowej polewie to przyszyty sznurek.
- 4 połówki cytryny - każda połówka to 5 warstw filcu, cytryna jest bowiem dwustronna.

- 4 herbatki ekspresowe owocowe
Wszystkie elementy wyszywałam z uwagi na to, że J. niedługo będzie miała młodsze rodzeństwo. Szybciej się robi i czasem ładniej wyglądają ponaszywane koraliki na pączkach imitujące posypkę.

Pudełko na herbatki oraz tacę kupiłam w sklepie typu "wszystko za 5 zł".
 
Całość zapakowałam w celofan i gotowe.

środa, 3 stycznia 2018

Literkowe ZOO - litera P

W Adwentowej zawierusze literki zeszły na dalszy plan.
Publikuję w końcu, po ponad dwóch miesiącach (sic!), nasze pingwiny. Czyż nie urocze?





Pojemnik na kredki à la Montessori DIY

Przeglądając zdjęcia wnętrz przedszkoli Montessori, trudno nie zauważyć estetycznych organizerów na kredki. Kredki w danym kolorze mają osobny pojemnik, pomalowany na takiż kolor. Całość wygląda harmonijnie; to - jak to w metodzie MM - materiał, który mówi za siebie.
Uczy kolorów, sortowania, porządku.
zdjęcie z dziecisawazne.pl
 Od kiedy moje pierwsze dziecko rozwinęło umiejętności rysowania kredkami, miałam ochotę zrobić mu taki organizer. ALE: 1) mieszkamy w bloku, nie ma tu miejsca na tak duże objętościowo pomoce; 2) nie mieliśmy aż tylu kredek ;); 3) rysowanie odbywa się w różnych częściach domu, tam, gdzie najdzie taka potrzeba. Dużo częściej na podłodze, w kuchni, przy stole niż przy stoliku w pokoju dziecięcym. Potrzebne było zatem coś zgrabnego, przenośnego, nie bardzo ciężkiego, z czym poradzi sobie kilkulatek.
I w końcu, po 4 (!) latach, zrobiłam takie cuś:

Jest dalekie od ideału, z różnych powodów nie zrobiłam nawet tego, co było w planach, czyli zamalowanie napisu na pojemniku. Ale wystarcza na nasze potrzeby.
Oto, jak go zrobiłam:
Wykorzystałam stary pojemnik na listy z Pepco. Jeśli się nie mylę, podobne są teraz w promocji za 9,90 zł.
Z tekturowego pudełka po klockach lego wycięłam prostokąty o wysokości i głęgokości równej wysokości i głębokości pojemnika. Trzy identyczne sztuki skleiłam taśmą papierową, tworząc dość grubą ściankę, która z lekkim oporem wchodzi do pojemnika.
Powtórzyłam proces 7 razy.
Jeśli ścianka wyszła odrobinę za wąska, wtedy kilkukrotnie owijałam ją dodatkową warstwą taśmy, do momentu, w którym dość opornie wchodziła w przegródkę pojemnika.

Z samoprzylepnego papieru wycięłam kolorowe prostokąty, odpowiadające podstawowym kolorom kredek. Oczywiście można pojemnik pomalować farbami, ale to jest najszybsza wersja.
Do środkowych przegródek włożyłam nożyczki i temperówki. Wszystko jest na swoim miejscu.
Tak prezentuje się w pokoju dzieci.
Jak pisałam, nie jest to ideał, który chodził mi po glowie, ale pojemnik, który wygląda ładnie, spełnia swoje zadanie i zrobiłam go w 1,5 godziny, co jest chyba jego największą zaletą ;-)



 

(c)2009 Mamo, ZRÓB TO SAMo. Based in Wordpress by wpthemesfree Created by Templates for Blogger