piątek, 1 czerwca 2018

Na Dzień Dziecka - Mysi domek

To, co jest genialne w rodzicielstwie, to możliwość spełniania swoich małych marzeń z dzieciństwa. Żeby było jasne - nie chodzi o przeniesienie swoich niespełnionych planów na dziecko, ale o robienie drobnych rzeczy, które sprawiały i nadal sprawiają nam przyjemność, a których się z różnych względów nie robi, gdy się jest już dorosłym. Ja tak mam z domkami dla lalek. Gdy byłam mała, zrobiłam sobie taki domek, adaptując regał w pokoju. Łóżka robiłam z kaset magnetofonowych, meble z pudełek od herbaty, jedzenie z plasteliny.
Urzekały mnie miniaturowe mebelki i wyposażenie takich domów, ale ani nie były one do kupienia w dostępnych mi sklepach, ani - nawet gdyby były dostępne - nie było mnie na nie stać.

Jestem zauroczona mysim domkiem stworzonym przez Karinę Schaapman. Oglądamy jej książeczki od kilku lat. Pomysł, by zrobić podobny domek, kiełkował we mnie od początku.

Pierwszą rzeczą do domku, jaką zrobiłam, była sofa. Można ją podejrzeć TUTAJ.

Teraz przyszedł czas na domek. Chciałam, by był tegorocznym prezentem na Dzień Dziecka.
Jeśli chcecie zobaczyć poprzednie własnoręcznie robione prezenty z okazji tego święta, zapraszam tu:
 prezent w 2017 roku
 prezent w 2016 roku
 prezent w 2015 roku


***

Do zrobienia takiego domku zużyłam:
- 3 pudełka kartonowe - miały być 4, ale jeden rozpadł mi się w trakcie pracy...
- 3 rolki folii aluminiowej - 20-metrowej
- 2 taśmy malarskie papierowe
- dużą rolkę ręcznika papierowego
- 1 litr kleju wikol

- opakowanie tekturowe na jajka (do zrobienia kamiennej podłogi)
- pociętą w paski tekturę (do zrobienia drewnianej podłogi)
- esencję kawy rozpuszczalnej - do pokolorowania podłogi
- kawałek tapety, papier do pakowania prezentów
- farby akrylowe - zwłaszcza dużo brązowej
- trochę dekoracji: sztuczny mech, sztuczne rośliny, lampki LED

Oto skrótowy zapis tego, jak powstawał nasz Mysi Domek:

Dzień 1. - znalezienie kartonów i zrobienie podłogi w kuchni
Podłogę zrobiłam z kawałków wydartych z opakowania na jajka, które wikolem rozcieńczonym wodą przykleiłam do pudełka.
 Dzień 2.  - pomalowanie "kamieni" kredą, a przestrzeni między nimi farbami, by przypominały piach. Oklejenie ścian i sufitu papierem do pakowania prezentów.
 
Dzień 3. - zrobienie drewnianej podłogi w pokoju myszek (ostatecznie cały ten pokój mi się rozwalił i musiałam zrezygnować z tego pomieszczenia) i oklejenie ścian najpierw żółtą taśmą malarską, a następnie listkami ręcznika papierowego zamoczonego w kleju wymieszanego z wodą.
 Drewniany parkiet powstał z patyczków dentystycznych przyklejonych do podłogi za pomocą taśmy dwustronnej. Pociągnęłam je różową kredą, by nadać jej bardziej pastelowego odcienia.
Dzień 4. - pomalowanie ścian pokoju na morelowy kolor oraz zrobienie drewnianej podłogi w salonie.
 Podłoga w tym pokoju powstała z pociętej w paski tektury, którą przykleiłam taśmą dwustronną do podłogi. Następnie pomalowałam ją kawą rozpuszczalną
 Ściany pudełka najpierw okleiłam papierową taśmą, a następnie okleiłam ręcznikiem papierowym zanurzonym w kleju z dodatkiem wody.

Dzień 5. - pomalowanie ścian w salonie na żółto i oklejenie tapetą ostatniego pudełka, które miało być łazienką. Instalowanie oświetlenia :)
Tego dnia podłoga w 2. pomieszczeniu od góry zaczęła pod wpływem grawitacji się wyginać i ostatecznie zrezygnowałam z tego piętra :-(
Lampki ledowe z uroczymi ażurowymi "kloszami" kupiłam w Pepco.
W każdym pudełku robiłam w suficie dziurę na tyle dużą, by lampa przez nią przeszła, a następnie przyklejałam ją od góry taśmą malarską.

Dzień 6. - robienie pnia!!! :) Całą konstrukcję (już tylko trzypiętrową) zaczęłam otulać zgniecioną folią aluminiową, którą oklejałam papierową taśmą malarską. Starałam się nadać wszystkiemu kształt pnia drzewa.

 Na tym etapie dodatkowe niewykorzystane lampki ukryłam pod folią i taśmą z tyłu domku. Włącznik umieściłam na parterze z lewej strony.

Dzień 7. - robienie pnia ciąg dalszy
 Pień pokryłam ręcznikami papierowymi zanurzonymi w kleju z dodatkiem wody. Ręcznik papierowy jest bardzo wdzięcznym tworzywem, bo przyklejając się, tworzy bardzo realistyczną fakturę przypominającą korę drzewa.
Dzień 8. - robienie pnia, ciąg dalszy
Pomalowałam pień brązową farbą akrylową. Zostawiłam do wyschnięcia.

Dzień 9. - powstaje podstawa i dekoracje:)
Spory kawałek tektury pokryłam taśmą malarską. Postawiłam na tej podstawie domek i ręcznikiem papierowym zanurzonym w kleju z odrobiną wody przykleiłam "pień" do "ziemi". Ręcznikami pokryłam też tekturę, żeby nadać strukturę ziemi i korzeni.

Zaczęłam najprzyjemniejszą część robienia domku - dekorowanie.
Przykleiłam klejem na gorąco sztuczne rośliny na górze.
Z plasterków gałęzi zrobiłam schody. Miałam nadzieję, że będą to schody prowadzące na wyższe piętro, niestety nie starczyło mi drewnianych kółek. Na razie schody prowadzą donikąd ;) W przyszłości planuję zrobić może jakiś balkon lub dodatkowe pomieszczenie.

Klejem na gorąco poprzyklejałam w różnych miejscach sztuczny mech.
Wszystko zostawiłam do wyschnięcia.

Dzień 10. - podstawa
Pomalowałam na brązowo "ziemię" i poprzyklejałam mech oraz sztuczną paproć. Gdy wyschło, obcięłam niepotrzebną tekturę.



Dzień 11. - ostatni :) Muchomorki i mebelki
Z masy papierowej zrobiłam grzyby i pomalowałam je stosownie farbami akrylowymi.
Umeblowałam domek i całość prezentuje się tak:















Muszę przyznać, że jestem zadowolona z efektu :)








piątek, 25 maja 2018

Tęczowa zawieszka nad łóżeczko

Zrobiłam Najmłodszej filcową zawieszkę. Już dość dawno, ale dopiero teraz miałam chwilę, by pokazać poszczególne etapy jej powstawania tu, na blogu.
Wszystko zaczęło się od projektu, który pokolorował mój syn.

Do wykonania takiej ozdoby potrzebne są:
- kolorowy filc
- kolorowe nicie
- klej na gorąco
- kolorowe tasiemki zygzaki
- nożyczki
- igły oczywiście
Najpierw wycięłam półkola różnej wielkości z filcu. Na jedną tęczę potrzebujemy 2 takich zestawów, więc w sumie 12 kawałków filcu.
Tak to powinno wyglądać po nałożeniu na siebie. Następnie zaczęłam zszywać kawałki ze sobą, zaczynając od najmniejszego, fioletowego, który fioletową nitką przyszyłam do niebieskiego, tak, by było widać ścieg.
Gdy całą jedną tęczę już zszyłam, przyczepiłam z tyłu kawałek czerwonej tasiemki.

Tak samo zszyłam drugą tęczę i gdy obie były gotowe, zszyłam je ze sobą.




Całość jest dość gruba i trochę trzeba się namęczyć, by zszyć 12 kawałków filcu ;)
Następnie wycięłam 4 chmurki z filcu. Do dwóch przyszyłam kolorowe zygzakowe tasiemki, pilnując by kolory tęczy pokrywały się z tymi na "deszczu".

Ostatnim krokiem było przyszycie chmurek do tęczy i zszycie ich razem.

czwartek, 3 maja 2018

Stojak na zabawki (baby gym)

Zamiast typowej maty edukacyjnej pełnej kolorów, faktur, dźwięków, chciałam dla mojej córki czegoś, co nie będzie jej przebodźcowywać (jeśli jest takie słowo ;)). Czegoś prostego w formie, łatwego do zrobienia, stonowanego, na czym będę mogła zawieszać jej różnorodne zabawki, też kolorowe, też wydające dźwięki (dzwoneczki), ale - zgodnie z przemyśleniami Marii Montessori - ograniczające nadmiar bodźców, skupiające na jednej konkretnej rzeczy.
I tak powstał stojak, który kojarzy mi się z trzepakiem. Zbity jest z 5 desek znalezionych na wsi.
Pomalowałam go na biało, a na górze wsadziłam 2 drewniane kołeczki, na których można zawieszać zabawki.
Nogi owinęłam tasiemkami (a, prawdę mówiąc, zakryłam nimi niewypał, czyli pomalowanie nóg na fioletowo).
 Tak wygląda z zawieszoną moją tęczą, która w tym momencie naprawdę fascynuje Najmłodszą.
 A tu wersja na bogato: z tęczą i  ośmiornicą zrobioną na drutach.
 A tak prezentuje się w pełnym składzie ;)
 

wtorek, 24 kwietnia 2018

Miesiąc po miesiącu

Zacznę od tego, że nie mieliśmy ani jednej sesji fotograficznej: ani ślubnej, ani ciążowej, ani z malutkimi dziećmi. Teraz, gdy na świecie jest już nasze Trzecie, mocno czuję upływ czasu i to, że jednak łatwo zapominam, jak wyglądały i zachowywały się dzieci w konkretnym wieku. Postanowiłam zrobić Najmłodszej zdjęcia miesiąc po miesiącu. Znalazłam w sieci pomysł na dokładnie takie w moim stylu. Nie znam się niestety na grafice komputerowej, a bardzo by mi się do takiej sesji ta wiedza i umiejętność przydały. Wpadłam na pomysł, jak zrobić ciekawe i zabawne zdjęcia tanio, szybko, z materiałów łatwo dostępnych - tak, jak lubię;)

Potrzebne będą w zasadzie 2 rzeczy, no może 3:
1) czarny brystol - 2 arkusze największe jakie można znaleźć w sklepie papierniczym
2) kreda
3) taśma klejąca, żeby od dołu posklejać arkusze brystolu

Najpierw sklejamy brystol taśmą, żeby otrzymać duży arkusz ok. 1,5mx1m.
Rysujemy kredą co nam się podoba :)
Kładziemy dziecko na brystol i robimy zdjęcia.




Tak, wiem, dziecko nauczycielki nie ma lekko - od urodzenia przy "tablicy" ;-)

czwartek, 19 kwietnia 2018

Tancerki, czyli Montessori dla maluchów

Zrobiłam córce kolejną zawieszkę nad kołyskę. Tym razem tańczą nad nią kolorowe tancerki w stylu Montessori.
W sieci można bez problemu znaleźć gotowe szablony. Ja swój ściągnęłam ze strony Texas Health Moms.

 Następnie odrysowałam je na kolorowym błyszczącym papierze i wycięłam.
Połączyłam sznurkiem i gotowe :)
Tancerki zawiesiłam na pałąku, który mam przy kołysce.
 


wtorek, 13 marca 2018

Karuzelka czarno-biała 3D: prosta i tania

Takie miałam w domu papiery. Kupione kilka lat temu czekały na tę chwilę ;-)
 
Zrobiłam z nich bardzo łatwą karuzelkę do łóżeczka dla Najmłodszej Siostry.
Papier ma owe wzory tylko z jednej strony. Na drugiej wydrukowałam szablon geometrycznych figur do złożenia. Można je bez problemu znaleźć w internecie. Ja drukowałam z tej strony.
Wybrałam ośmiościan, dwunastościan i czworościan.
Następnie złożyłam figury i zawiesiłam na sznureczku. Też dwukolorowym.
 
Podczepiłam do pałąka, który znajduje się przy łóżeczku.

I tak szybko i tanio powstał trójwymiarowy, kontrastowy pierwszy mobil dla malutkiego dziecka.

A 3 lata temu powstał inny, zrobiony z puzzli po starszym bracie ;-)
http://mamozrobtosamo.blogspot.com/2015/03/czarno-biaa-karuzela-dla-noworodka.html




piątek, 23 lutego 2018

Dobre uczynki wielkopostne

Poza kalendarzem wielkopostnym mamy w tym roku nowość - 3 pojemniki, które stoją obok kącika modlitwy.
W fioletowej miseczce są zadania wielkopostne wydrukowane z bielemorele. Nie robimy tych zadań codziennie, ale tak co mniej więcej drugi, trochę jak wyjdzie. Wieczorem, przed modlitwą. Albo wybieram sama (z tych krótszych, prostszych do zrobienia, bo już wszyscy są zmęczeni), albo daję do wyboru dzieciom. Minusem tych zadań jest to, że na naszym kalendarzu jest miejsce tylko na jedno kółeczko, więc możemy wybrać jedno zadanie - jedno dla wszystkich. Na razie nikt nie narzeka na brak wyboru, więc w tym roku taka forma chyba jeszcze przejdzie.

W pudełeczku są kolorowe kulki. Symbolizują dobre uczynki. Wieczorem mamy taką chwilę, że możemy zauważyć jakiś dobry uczynek (czyli coś, co robimy z trudem dla kogoś innego) innego członka rodziny. To ważne. Nie chwalimy się tym, co sami zrobiliśmy, ale zauważamy dobro i wysiłek kogoś innego. To trudna umiejętność, ale chcemy ją ćwiczyć, zwłaszcza w tym czasie.

Gdy ktoś zauważy taki dobry uczynek, wówczas jego sprawca wybiera sobie kulkę i wrzuca ją do słoika. Jak widać, po ponad tygodniu wcale nie ma tych kulek tak dużo, bo też nie o to chodzi, by wrzucać kulki za cokolwiek.
 
Po co i dlaczego?
Będziemy się starać zapełnić słoik w czasie Wielkiego Postu, ale nawet, jeśli się to nie uda, w dniu Zmartwychwstania jego zawartość zamieni się w słoik wypełniony po brzegi słodkościami (o tym dzieci jeszcze nie wiedzą :)). Będzie to dowód na miłosierdzie Boga i na to, że On nam zawsze daje więcej, w obfitości ("kielich mój pełny po brzegi" Ps 23,5).

***
Nie zdążyłam zrobić zdjęć od razu po świętach. Tak wygląda słoik po tygodniu, w którym kolorowe kulki szklane zamieniły się na kolorowe słodkości czekoladowe:




  


 

(c)2009 Mamo, ZRÓB TO SAMo. Based in Wordpress by wpthemesfree Created by Templates for Blogger