Zrobiłam dla mojej Rocznej Córy takie szybkie pudełeczko z dziurkami. Wkłada do niej drewniane klamerki i pompony.
Zaczął się u niej ten etap w życiu, że lubi różne rzeczy wkładać, nakładać na siebie. Jeszcze chwilka i wyciągnę z pudła z zabawkami po starszych dzieciach PALETĘ Z NAKRĘTKAMI :)
Zaczęła się interesować również zwierzątkami, więc i one pojawiły się ostatnio na półeczce w jej kąciku.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspirowane Montessori. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspirowane Montessori. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 marca 2019
środa, 20 lutego 2019
Literkowy rzep
Czym zająć malucha, który jeszcze nie chodzi, ale też i już nie siedzi? Wiecie, o jakim etapie mówię. ;-) Zrobiłam prostą zabawkę manipulacyjną, która ćwiczy chwyt pensetowy, koordynację ręka-oko. Trochę robi to samo, co lodówka z magnesami, ale jest mała, przenośna, lekka.
U nas będzie to jeden z elementów prezentu urodzinowego, który się robi i o którym będzie osobny wpis.
Do zrobienia takiego literkowego rzepu potrzebne będą:
- literka z kartonu - do kupienia w sklepach papierniczych, artystycznych, Empiku;
- rzep - kupiony na metry (potrzebna tylko szorstka strona)
- klej na gorąco
Do takiej literki z powodzeniem przyczepią się pompony, elementy z filcu.
Oczywiście osobna literka z kartonu nie jest niezbędna. Rzep można przykleić bezpośrednio do podłoża. Można zrobić z niego dowolny kształt, ale taka pierwsza litera imienia czyż nie jest idealnym wczesnoedukacyjnym wyborem ;) Jest niczym szorstki alfabet Montessori w wersji dla najmłodszych.
U nas będzie to jeden z elementów prezentu urodzinowego, który się robi i o którym będzie osobny wpis.
Do zrobienia takiego literkowego rzepu potrzebne będą:
- literka z kartonu - do kupienia w sklepach papierniczych, artystycznych, Empiku;
- rzep - kupiony na metry (potrzebna tylko szorstka strona)
- klej na gorąco
Do takiej literki z powodzeniem przyczepią się pompony, elementy z filcu.
Oczywiście osobna literka z kartonu nie jest niezbędna. Rzep można przykleić bezpośrednio do podłoża. Można zrobić z niego dowolny kształt, ale taka pierwsza litera imienia czyż nie jest idealnym wczesnoedukacyjnym wyborem ;) Jest niczym szorstki alfabet Montessori w wersji dla najmłodszych.
czwartek, 31 stycznia 2019
Montessori po kosztach: pudełko z kulą
Najmłodsza Siostra opanowała do perfekcji wyciąganie rzeczy zewsząd, zaczyna się czas na naukę wkładania! Od kilku tygodni chodziło mi po głowie, by zrobić jej klasykę montessoriańską, czyli pudełko z dziurką i kulą (permanence object box). Przy opiece nad trójką małych - jak by nie patrzeć - dzieci miałam do
wyboru albo zrobić wersję tego pudełka w 5 minut, albo nie zrobić wcale.
I tak powstało. Zabawka składa się z dwóch pudełek: jednego mniejszego po butach i większego wieczka od PlayMobil.
W mniejszym wycięłam dziurkę u góry i otwór z boku i tyle.
Taka zabawka ma uczyć nie tylko koordynacji ręka-oko. Dzięki takiej zabawie dziecko uświadamia sobie stałość przedmiotu, to znaczy fakt, że to, że czegoś nie widać, nie znaczy że tego nie ma.
I tak powstało. Zabawka składa się z dwóch pudełek: jednego mniejszego po butach i większego wieczka od PlayMobil.
W mniejszym wycięłam dziurkę u góry i otwór z boku i tyle.
Taka zabawka ma uczyć nie tylko koordynacji ręka-oko. Dzięki takiej zabawie dziecko uświadamia sobie stałość przedmiotu, to znaczy fakt, że to, że czegoś nie widać, nie znaczy że tego nie ma.
czwartek, 19 kwietnia 2018
Tancerki, czyli Montessori dla maluchów
Zrobiłam córce kolejną zawieszkę nad kołyskę. Tym razem tańczą nad nią kolorowe tancerki w stylu Montessori.
W sieci można bez problemu znaleźć gotowe szablony. Ja swój ściągnęłam ze strony Texas Health Moms.
Następnie odrysowałam je na kolorowym błyszczącym papierze i wycięłam.
Połączyłam sznurkiem i gotowe :)
Tancerki zawiesiłam na pałąku, który mam przy kołysce.
W sieci można bez problemu znaleźć gotowe szablony. Ja swój ściągnęłam ze strony Texas Health Moms.
Następnie odrysowałam je na kolorowym błyszczącym papierze i wycięłam.
Połączyłam sznurkiem i gotowe :)
Tancerki zawiesiłam na pałąku, który mam przy kołysce.
wtorek, 13 lutego 2018
Katecheza Dobrego Pasterza: Kalendarz Liturgiczny
W końcu się do tego zabrałam. Pewnej nieprzespanej nocy.
Pomalowałam farbami akrylowymi drewniany kalendarz liturgiczny, który kupiłam w sklepie MARPLE.
Kalendarz jest w kształcie koła, ale kafelki obrazujące kolejne niedziele idą przeciwnie do wskazówek zegara. Dlaczego? Dlatego, że czas nawiązuje do Układu Słonecznego - centrum i pór roku, a centrum tego kalendarza jest Jezus. To zupełnie inna czasoprzestrzeń.
Rozmawiałam z synem o tym, że mamy rok kalendarzowy, ale Kościół podąża innym rytmem, który wyznacza życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.
Następnie wyjęliśmy wszystkie kafelki-niedziele, a on układał je na nowo. Liczyliśmy niedziele w każdym okresie. Pokazałam mu, gdzie znajdujemy się teraz.
Prawidłowa prezentacja tego materiału wygląda następująco:
1. Na jednym dywaniku kładziemy kalendarz, na drugim (w pewnej odległości) kładziemy tablicę kontrolną, tzn. drugą planszę tej samej wielkości, co kalendarz, na którą układa się kolejne kafelki.
2. Wykładamy na dywan kafelki, zaczynając od Adwentu. Omawiamy w tym czasie kolory, długość okresów.
3. Prosimy dziecko o przenoszenie kostek na drugi kalendarz kontrolny, według okresów, począwszy od Adwentu. Za każdym razem mówimy dziecku, jaki to okres.
4. Na koniec przenosimy strzałki z nazwami świąt.
Ja nie zdążyłam zrobić tablicy kontrolnej... ale tym się różni się katecheza w domu, że taka prezentacja, jak nasza, wystarcza.
Oczywiście nie trzeba kupować gotowego kalendarza, by zapoznać dziecko z kalendarzem liturgicznym. Rewelacyjny pomysł ze spinaczami i talerzykiem papierowym można podpatrzeć TUTAJ. Joanna z bloga Latorośle wymyśliła z kolei coś takiego, kalendarz-zegar :) Zajrzyjcie KLIK.
Pomalowałam farbami akrylowymi drewniany kalendarz liturgiczny, który kupiłam w sklepie MARPLE.
Kalendarz jest w kształcie koła, ale kafelki obrazujące kolejne niedziele idą przeciwnie do wskazówek zegara. Dlaczego? Dlatego, że czas nawiązuje do Układu Słonecznego - centrum i pór roku, a centrum tego kalendarza jest Jezus. To zupełnie inna czasoprzestrzeń.
Rozmawiałam z synem o tym, że mamy rok kalendarzowy, ale Kościół podąża innym rytmem, który wyznacza życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.
Następnie wyjęliśmy wszystkie kafelki-niedziele, a on układał je na nowo. Liczyliśmy niedziele w każdym okresie. Pokazałam mu, gdzie znajdujemy się teraz.
Prawidłowa prezentacja tego materiału wygląda następująco:
1. Na jednym dywaniku kładziemy kalendarz, na drugim (w pewnej odległości) kładziemy tablicę kontrolną, tzn. drugą planszę tej samej wielkości, co kalendarz, na którą układa się kolejne kafelki.
2. Wykładamy na dywan kafelki, zaczynając od Adwentu. Omawiamy w tym czasie kolory, długość okresów.
3. Prosimy dziecko o przenoszenie kostek na drugi kalendarz kontrolny, według okresów, począwszy od Adwentu. Za każdym razem mówimy dziecku, jaki to okres.
4. Na koniec przenosimy strzałki z nazwami świąt.
Ja nie zdążyłam zrobić tablicy kontrolnej... ale tym się różni się katecheza w domu, że taka prezentacja, jak nasza, wystarcza.
Oczywiście nie trzeba kupować gotowego kalendarza, by zapoznać dziecko z kalendarzem liturgicznym. Rewelacyjny pomysł ze spinaczami i talerzykiem papierowym można podpatrzeć TUTAJ. Joanna z bloga Latorośle wymyśliła z kolei coś takiego, kalendarz-zegar :) Zajrzyjcie KLIK.
piątek, 9 lutego 2018
Katecheza Dobrego Pasterza: Ołtarz
Już o tym pisałam, ale napiszę jeszcze raz :) Katecheza Dobrego Pasterza ma za zadanie stworzyć przestrzeń do nawiązania bezpośredniej relacji dziecka z Bogiem. Robi to na dwa sposoby: 1) poprzez czytanie na głos Pisma Świętego z przygotowanymi do tego materiałami, prezentacjami; 2) poprzez wprowadzenie do wspólnoty kościoła, zapoznanie z liturgią: jej gestami, modlitwami, symboliką, przedmiotami, które są na niej używane.
Dziś właśnie o tym drugim aspekcie słów kilka.
Coś na początek, czyli przedstawienie dzieciom przedmiotów i nazw tych przedmiotów znajdujących się na ołtarzu. W KDP istnieją bodajże 3 prezentacje na ten temat, za każdym razem wprowadzające kolejne przedmioty liturgiczne. Ta, o której dziś mowa, jest pierwszą, nazywaną "Ołtarz I".
Oto, jak ja przygotowałam tę prezentację w domu, dla moich dzieci. Z wiadomych względów różni się zapewne od wzorcowej prezentacji, która odbywa się w atrium.
Jak zawsze, wspomagałam się moimi notatkami z kursu oraz książką "Ja jestem Dobrym Pasterzem" B. Surmy i ks. K. Biela.
Przygotowałam w koszyczku podstawowe przedmioty liturgiczne:
Rozłożyłam mały stolik od laptopa, który służy nam do prezentacji KDP.
Zaczęłam pytaniem: Co znajduje się w centrum kościoła? Na co wszyscy patrzymy w czasie Mszy? Na stół. Na środku stoi duży stół. My też mamy w domu duży stół. Do czego służy nam ten stół? Co na nim kładę, żeby go przystroić? Obrus. Czy na tym stole w kościele też jest obrus? Tak, biały.
Ten stół w kościele nazywa się ołtarz.
(wyciągnęłam biały obrus z koszyczka i rozłożyłam go na stole)
Na naszym stole stawiamy naczynia, szklanki, talerze. Na ołtarzu też w czasie Mszy pojawiają się specjalne naczynia, są piękne, złote. Pojawia się kielich (postawiłam kielich), mały talerz, który nazywamy pateną (położyłam mały talerzyk na ołtarzu).
Po co kładziemy naczynia na naszym stole w domu? Żeby zjeść posiłek.
W czasie Mszy również przygotowywany jest szczególny, niezwykły posiłek. Kto przygotowuje tę niesamowitą ucztę? Kto nas zaprasza do tego stołu? Pan Jezus, który umarł na krzyżu.
(postawiłam krzyż na stoliku-ołtarzu)
Na znak tego, że Jezus żyje, że zwyciężył śmierć i ciemność, że jest światłem, zawsze w czasie Mszy zapalamy też świece.
(postawiłam i zapaliłam świece, mówiąc "Światło Chrystusa").
Chwilę zostaliśmy w ciszy, patrząc na ten ołtarzyk.
Po chwili dzieci zgasiły świece i odłożyliśmy przedmioty z powrotem do koszyczka.
Wycięłam im z papieru elementy, które poprzyklejali później na kartkę.
Dziś właśnie o tym drugim aspekcie słów kilka.
Coś na początek, czyli przedstawienie dzieciom przedmiotów i nazw tych przedmiotów znajdujących się na ołtarzu. W KDP istnieją bodajże 3 prezentacje na ten temat, za każdym razem wprowadzające kolejne przedmioty liturgiczne. Ta, o której dziś mowa, jest pierwszą, nazywaną "Ołtarz I".
Oto, jak ja przygotowałam tę prezentację w domu, dla moich dzieci. Z wiadomych względów różni się zapewne od wzorcowej prezentacji, która odbywa się w atrium.
Jak zawsze, wspomagałam się moimi notatkami z kursu oraz książką "Ja jestem Dobrym Pasterzem" B. Surmy i ks. K. Biela.
Przygotowałam w koszyczku podstawowe przedmioty liturgiczne:
Rozłożyłam mały stolik od laptopa, który służy nam do prezentacji KDP.
Zaczęłam pytaniem: Co znajduje się w centrum kościoła? Na co wszyscy patrzymy w czasie Mszy? Na stół. Na środku stoi duży stół. My też mamy w domu duży stół. Do czego służy nam ten stół? Co na nim kładę, żeby go przystroić? Obrus. Czy na tym stole w kościele też jest obrus? Tak, biały.
Ten stół w kościele nazywa się ołtarz.
(wyciągnęłam biały obrus z koszyczka i rozłożyłam go na stole)
Na naszym stole stawiamy naczynia, szklanki, talerze. Na ołtarzu też w czasie Mszy pojawiają się specjalne naczynia, są piękne, złote. Pojawia się kielich (postawiłam kielich), mały talerz, który nazywamy pateną (położyłam mały talerzyk na ołtarzu).
Po co kładziemy naczynia na naszym stole w domu? Żeby zjeść posiłek.
W czasie Mszy również przygotowywany jest szczególny, niezwykły posiłek. Kto przygotowuje tę niesamowitą ucztę? Kto nas zaprasza do tego stołu? Pan Jezus, który umarł na krzyżu.
(postawiłam krzyż na stoliku-ołtarzu)
Na znak tego, że Jezus żyje, że zwyciężył śmierć i ciemność, że jest światłem, zawsze w czasie Mszy zapalamy też świece.
(postawiłam i zapaliłam świece, mówiąc "Światło Chrystusa").
Chwilę zostaliśmy w ciszy, patrząc na ten ołtarzyk.
Po chwili dzieci zgasiły świece i odłożyliśmy przedmioty z powrotem do koszyczka.
Wycięłam im z papieru elementy, które poprzyklejali później na kartkę.
czwartek, 1 lutego 2018
Inspirowane Montessori: szlaczki i nożyczki
Przychodzi taki moment, że wszystko jest cięte nożyczkami: kartki, kolorowanki, gazety.
To jest ten czas, by poinformować dziecię, że książek się nie tnie, obrusa na stole też nie.
To ten moment, że stwierdzasz z ulgą, że dziecięce nożyczki nie dały rady przeciąć poduszki czy twojej sukienki.
To jest dobry czas, by postawić w zasięgu małego przedszkolaka pudełko z kolorowymi paskami z narysowanymi szlaczkami.
Niech sobie tnie rysunki, papiery, gazety, ale przy okazji może poćwiczyć precyzję i powycinać wzdłuż linii szlaczki.
To wciąga ;-)
To jest ten czas, by poinformować dziecię, że książek się nie tnie, obrusa na stole też nie.
To ten moment, że stwierdzasz z ulgą, że dziecięce nożyczki nie dały rady przeciąć poduszki czy twojej sukienki.
To jest dobry czas, by postawić w zasięgu małego przedszkolaka pudełko z kolorowymi paskami z narysowanymi szlaczkami.
Niech sobie tnie rysunki, papiery, gazety, ale przy okazji może poćwiczyć precyzję i powycinać wzdłuż linii szlaczki.
To wciąga ;-)
środa, 3 stycznia 2018
Pojemnik na kredki à la Montessori DIY
Przeglądając zdjęcia wnętrz przedszkoli Montessori, trudno nie zauważyć estetycznych organizerów na kredki. Kredki w danym kolorze mają osobny pojemnik, pomalowany na takiż kolor. Całość wygląda harmonijnie; to - jak to w metodzie MM - materiał, który mówi za siebie.
Uczy kolorów, sortowania, porządku.
Od kiedy moje pierwsze dziecko rozwinęło umiejętności rysowania kredkami, miałam ochotę zrobić mu taki organizer. ALE: 1) mieszkamy w bloku, nie ma tu miejsca na tak duże objętościowo pomoce; 2) nie mieliśmy aż tylu kredek ;); 3) rysowanie odbywa się w różnych częściach domu, tam, gdzie najdzie taka potrzeba. Dużo częściej na podłodze, w kuchni, przy stole niż przy stoliku w pokoju dziecięcym. Potrzebne było zatem coś zgrabnego, przenośnego, nie bardzo ciężkiego, z czym poradzi sobie kilkulatek.
I w końcu, po 4 (!) latach, zrobiłam takie cuś:
Jest dalekie od ideału, z różnych powodów nie zrobiłam nawet tego, co było w planach, czyli zamalowanie napisu na pojemniku. Ale wystarcza na nasze potrzeby.
Oto, jak go zrobiłam:
Wykorzystałam stary pojemnik na listy z Pepco. Jeśli się nie mylę, podobne są teraz w promocji za 9,90 zł.
Z tekturowego pudełka po klockach lego wycięłam prostokąty o wysokości i głęgokości równej wysokości i głębokości pojemnika. Trzy identyczne sztuki skleiłam taśmą papierową, tworząc dość grubą ściankę, która z lekkim oporem wchodzi do pojemnika.
Powtórzyłam proces 7 razy.
Jeśli ścianka wyszła odrobinę za wąska, wtedy kilkukrotnie owijałam ją dodatkową warstwą taśmy, do momentu, w którym dość opornie wchodziła w przegródkę pojemnika.
Z samoprzylepnego papieru wycięłam kolorowe prostokąty, odpowiadające podstawowym kolorom kredek. Oczywiście można pojemnik pomalować farbami, ale to jest najszybsza wersja.
Do środkowych przegródek włożyłam nożyczki i temperówki. Wszystko jest na swoim miejscu.
Tak prezentuje się w pokoju dzieci.
Jak pisałam, nie jest to ideał, który chodził mi po glowie, ale pojemnik, który wygląda ładnie, spełnia swoje zadanie i zrobiłam go w 1,5 godziny, co jest chyba jego największą zaletą ;-)
Uczy kolorów, sortowania, porządku.
![]() |
| zdjęcie z dziecisawazne.pl |
I w końcu, po 4 (!) latach, zrobiłam takie cuś:
Jest dalekie od ideału, z różnych powodów nie zrobiłam nawet tego, co było w planach, czyli zamalowanie napisu na pojemniku. Ale wystarcza na nasze potrzeby.
Oto, jak go zrobiłam:
Wykorzystałam stary pojemnik na listy z Pepco. Jeśli się nie mylę, podobne są teraz w promocji za 9,90 zł.
Z tekturowego pudełka po klockach lego wycięłam prostokąty o wysokości i głęgokości równej wysokości i głębokości pojemnika. Trzy identyczne sztuki skleiłam taśmą papierową, tworząc dość grubą ściankę, która z lekkim oporem wchodzi do pojemnika.
Powtórzyłam proces 7 razy.
Jeśli ścianka wyszła odrobinę za wąska, wtedy kilkukrotnie owijałam ją dodatkową warstwą taśmy, do momentu, w którym dość opornie wchodziła w przegródkę pojemnika.
Z samoprzylepnego papieru wycięłam kolorowe prostokąty, odpowiadające podstawowym kolorom kredek. Oczywiście można pojemnik pomalować farbami, ale to jest najszybsza wersja.
Do środkowych przegródek włożyłam nożyczki i temperówki. Wszystko jest na swoim miejscu.
Tak prezentuje się w pokoju dzieci.
Jak pisałam, nie jest to ideał, który chodził mi po glowie, ale pojemnik, który wygląda ładnie, spełnia swoje zadanie i zrobiłam go w 1,5 godziny, co jest chyba jego największą zaletą ;-)
Etykiety:
DIY,
inspirowane Montessori,
wczesna edukacja,
Zrób to sam
czwartek, 18 maja 2017
"Zadania" dla 2,5-latki
Oto, czym zajmuje się obecnie Młodsza Siostra, gdy "chce się uczyć" lub prosi o "zadanie".
1) Przekładanie pomponów za pomocą szczypców.
2. Gra "Jakie to zwierzę?" wydrukowana z internetu i zalaminowana. Jest rewelacyjna. Przyglądamy się trzem cechom lub częściom ciała zwierzęcia i zgadujemy, co to jest.
3. Nawlekanki - zrobiłam swoją grę ze sznurówki i drewnianych kolorowych koralików, które zostały nam po zepsutym liczydle. Na kartce narysowałam mazakami 3 lub 4 koraliki i zadaniem córki jest położenie właściwych kolorów na kartce, a następnie ponawlekanie ich na sznurówkę.
Z zajęć domowych na pierwszym miejscu nieustająco jest pomoc w rozwieszaniu prania, a z zabaw na zewnątrz dmuchanie w dmuchawce :-)
1) Przekładanie pomponów za pomocą szczypców.
2. Gra "Jakie to zwierzę?" wydrukowana z internetu i zalaminowana. Jest rewelacyjna. Przyglądamy się trzem cechom lub częściom ciała zwierzęcia i zgadujemy, co to jest.
3. Nawlekanki - zrobiłam swoją grę ze sznurówki i drewnianych kolorowych koralików, które zostały nam po zepsutym liczydle. Na kartce narysowałam mazakami 3 lub 4 koraliki i zadaniem córki jest położenie właściwych kolorów na kartce, a następnie ponawlekanie ich na sznurówkę.
Z zajęć domowych na pierwszym miejscu nieustająco jest pomoc w rozwieszaniu prania, a z zabaw na zewnątrz dmuchanie w dmuchawce :-)
poniedziałek, 27 marca 2017
Kulki na macie prysznicowej
Oto szybki i tani sposób na ćwiczenie małej motoryki u dzieci. Taka zabawa z serii im prostsze, tym lepsze. Taka, którą dziecko robi w ciszy, skupieniu. No, rewelacja!
Ze starej maty prysznicowej wycięłam kwadrat.
Do torebki włożyłam kulki szklane i gotowe. Zadanie polega na położeniu jednej kulki na jednej wypustce. Świetne ćwiczenie na koordynację ręka-oko.
Ze starej maty prysznicowej wycięłam kwadrat.
Do torebki włożyłam kulki szklane i gotowe. Zadanie polega na położeniu jednej kulki na jednej wypustce. Świetne ćwiczenie na koordynację ręka-oko.

















































