Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 lipca 2016

Ryżowe świnki i baranki

Nie wyszły najpiękniej, ale dzieci od razu odgadły, co jedzą :)
Ugotowany ryż (ok.100g), porządnie umytymi rękoma podzieliłam na dwie porcje. Do jednej z nich dodałam dosłownie kroplę koncentratu barszczu. Taka ilość wystarczy, bo barszcz ma intensywny bordowy kolor, a my chcemy uzyskać raptem jasny róż. W dodatku nie chcemy ryżu o smaku buraków, przynajmniej moje dzieci nie chciałyby ;)
Formujemy 4 kule. Z żółtego sera robimy nos i uszy, z pietruszki oczy.
 Z owieczką jest i łatwiej, i trudniej :) Z porcji ryżu przeznaczonej na nią, odkładamy do miseczki około 2 łyżki i dodajemy kropelkę sosu sojowego. Na uformowane białe kule przyczepiamy sojowy ryż, tworząc głowę i uszy. I to ten mój najsłabszy punkt.
Oczy z pietruszki, buzia z pomidora, włosy z szynki i jemy, póki nie ostygło.
Tak, da się zrobić te zwierzaki na tyle szybko, że ryż będzie jeszcze ciepły.
Smacznego! :)


wtorek, 5 lipca 2016

Wegeburgery dla dzieci

Uwielbiamy te burgery! Szybko się je robi (trzeba tylko wcześniej ugotować kaszę jaglaną, ale wiele mam malutkich dzieci ma ją przecież w swojej lodówce). Są MEGAzdrowe, przepyszne, idealne zarówno w wersji light z surówką, jak i w bułce, polane ketchupem i majonezem.
Naprawdę polecam! Robię te kotleciki regularnie od ponad roku, za każdym razem troszkę modyfikując wyjściowy przepis (jadlonomia), w zależności od tego, co mam w lodówce.

Składniki:

                                1 szklanka startej marchewki (czyli 2 średnie marchewki)
                                1 szklanka startej cukinii (czyli 1 nieduża cukinia)
                                1 i 1/2 szklanki kaszy jaglanej (ugotowanej)
                                1 jajko
                                1/2 szklanki prażonego sezamu
                                1/2 szklanki prażonego słonecznika
                                1 cebula (zeszklona na patelni)
                                1/2 szklanki bułki tartej
                                1/4 szklanki oliwy z oliwek
                                3 łyżki mąki
                                2 łyżki sosu sojowego
                                garść natki pietruszki
                                sól, pieprz

1) Wykonanie najprostsze z możliwych. Rozgrzewamy piekarnik. Wszystkie składniki wrzucamy do miski i mieszamy ręką.
2) Formujemy kotleciki i układamy na blaszce, na papierze do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 200 st. C, około pół godziny. W połowie pieczenia, przekładamy burgery na drugą stronę.




Smacznego!

niedziela, 19 czerwca 2016

Muffiny buraczkowo-marchewkowe BEZ MĄKI i CUKRU!

Wiele czasu spędzamy na zewnątrz, więc przy obmyślaniu posiłków biorę to pod uwagę i gotuję często takie rzeczy, które można wziąć łatwo do torby i dać dzieciom do ręki (placki, naleśniki).
Ten weekend dzieci spędziły w większości poza domem, więc upiekłam muffiny jako przegryzkę, II śniadanie czy - jak dziś - na podwieczorek. Lubię piec muffiny i na słodko i te wytrawne, bo robi się je szybko, zawsze wychodzą i można powrzucać do nich resztki z lodówki - kawałek sera, ostatnią cukinię, kilkudniowe pieczarki.
Eksperymentowałam z przepisem, ale udały się. Wyszły słodkie, pyszne, wilgotne babeczki i myślę, że nikt nie domyśliłby się, że to w zasadzie same warzywa, zboża i orzechy!

Można się nimi objadać bez wyrzutów sumienia :)

MUFFINKI BURACZKOWO-MARCHEWKOWE
bez mąki i cukru
200g zmielonych migdałów (LIDL)
100 g płatków owsianych
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżeczki przyprawy do piernika (niewidocznej na zdjęciu)
200 ml miodu
50 ml syropu klonowego
4 jajka
sok z 1 pomarańczy
200 ml oleju*
szklanka startych warzyw (u mnie 2 buraczki i 1 marchewka)
garść orzechów włoskich rozdrobnionych za pomocą wałka
W jednej misce wymieszać mąkę z sodą, proszkiem do pieczenia i przyprawą do piernika.
W drugiej misce jajka zmiksować z sokiem z pomarańczy.
Dodać olej, miód i syrop i krótko zmiksować.
Dodawać partiami suche produkty z pierwszej miski.
Dodać warzywa starte na tarce, orzechy. Wymieszać łyżką. 
Piec ok. 40 min w 180 st. C do suchego patyczka.


Babeczki nie różnią się w smaku za bardzo od tradycyjnych, takich z mąką i cukrem. Nie wyrastają tak bardzo i wyszły dosyć tłuste (ale to pewnie dlatego, że dałam maksymalną ilość oleju, choć dolałam i sok z pomarańczy i bardzo soczyste młode warzywa).

Szukam ciągle przepisu idealnego na absolutnie zdrowe muffinki, smakujące jak tradycyjne. Jeśli ktoś ma pomysł, czym mogę zastąpić proszek do pieczenia, będę wdzięczna za informację w komentarzu.

Gorąco polecam, bo są PRZEPYSZNE - zresztą nie może być inaczej z takich składników :-)


* to maksymalna ilość oleju. Teraz, gdy warzywa są soczyste, może wystarczyć nawet i 100ml. Najlepiej dodać mniej i dolewać, jeśli ciasto jest za gęste. Podana w przepisie ilość tłuszczu może będzie potrzebna zimą, gdy marchewki i buraki nie mają w sobie tyle naturalnej wilgoci.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Zupa dźwiękowa, czyli coś dla zmysłu

- Szefowo, co na obiad? Ogórkowa? Grzybowa?
- Nie. Dziś zupa dźwiękowa!
O potrzebie rozwijania wszystkich zmysłów dzieci nie trzeba chyba nikogo przekonywać.
Dziś połączyliśmy zainteresowania kulinarne z pobudzeniem nietypowego dla tej dziedziny zmysłu (gotowanie związane jest ze zmysłami przede wszystkim smaku i węchu, ale także wzroku i dotyku).

Przygotowałam pojemniczki ze składnikami:
- wodą pomarańczową
- kulkami
- dzwoneczkami
- anyżem
Młodsza Siostra bawiła się w gotowanie zupy, wsypywanie, słuchanie, mieszanie.
Szybko do tej zabawy dołączył i Starszy Brat, do swojej miski z wodą wrzucając już bardziej tradycyjne składniki.




niedziela, 6 grudnia 2015

Piernikowe Mikołaje na Mikołajki - najlepszy przepis

 Co roku robię pierniczki, którymi dekorujemy choinkę i rozdajemy jako upominki świąteczne. W tym roku razem z moim trzyletnim pomocnikiem również je zrobiliśmy, ale wypróbowałam inny przepis. Zaryzykowałam, bo znalazłam go w gazecie, a do takich - nie wiem czemu - podchodzę sceptycznie. Ach, jakże się myliłam. Okazało się, że w moim notesie z przepisami od kilka lat znajdował się wycinek z przepisem na najsmaczniejsze pierniczki na świecie. Przy tych, wszystko, co piekłam do tej pory, wydaje się kulinarną pomyłką. Gorąco polecam!

Przepis znajdował się w magazynie "Kuchnia" kilka lat temu. Jego (przepisu) autorką jest p. Jarmiła Buczyńska.  

MIODOWE PIERNICZKI
- 140 g cukru pudru
- 60 g masła
- 90 g miodu gryczanego
- 2 jajka
- 2 łyżeczki dowolnie dobranych przypraw korzennych (ewentualnie przyprawy do piernika)
- 400 g mąki pszennej (typ 650)
- 1,5 łyżeczki dobrego kakao
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej

Cukier puder, masło, miód, jajka i przyprawy wkładamy do metalowej miski (ja użyłam garnka), ustawiamy ją na garnku z gotującą się wodą. Podgrzewamy, mieszając. Należy uważać, aby masa się nie ścięła, jej temperatura nie powinna przekraczać 50 st. C. Zdejmujemy z palnika, lekko studzimy. 
Łączymy mąkę, kakao i sodę, dodajemy 3/4 tej mieszanki do ciepłej masy. Mieszamy, dodajemy resztę mieszanki i wyrabiamy ciasto.
Owijamy je w przezroczystą folię i wkładamy do lodówki na dobę. Nastęnie rozwałkowujemy na grubość 2-3 mm (na blacie oprószonym mąką) i wycinamy dowolne kształty.
Układamy na blasze wyścielanej pergaminem. Pieczemy 10-15 minut w 175 st. C.  

 Pierniki na choinkę czekają na ozdobienie. Na 6 grudnia postanowiłam przygotować małe upominki dla najbliższych - św. Mikołaja z piernika.
Nie mam takiej foremki, więc narysowałam na kartce takiego Mikołaja, wycięłam i przykładając do ciasta, wycinałam nożykiem odpowiedni kształt. Oto skan mojego rysunku:


I efekt końcowy :)


Kolorowe wersje autorstwa Pomocnika, dekorowane o 7 rano;-)







wtorek, 20 października 2015

Leśny tort urodzinowy

Z jednej strony ten rok minął bardzo szybko, z drugiej wydaje się, że 11 października 2014 roku był wieki temu. Ten dzień (i noc) pamiętam bardzo wyraźnie, lubię do niego wracać myślami. I do wszystkich ważnych chwil, które się od tego dnia wydarzyły!

Uwielbiam obserwować Jej jasno zarysowaną osobowość. Każdego dnia uczę się rozszyfrowywać  jej temperament.Jestem wdzięczna Bogu za to zadanie, że mogę być Jej matką.

Starszy Brat, który obchodzi urodziny tydzień po niej, musiał mieć tort miejski, z samochodami. Zrobiłam więc znak drogowy z wielką ulicą w kształcie trójki, po której jechały trzy świeczki - samochody.





Dla kontrastu upiekłam więc córce tort leśny, soczyście zielony, bazując na przepisie na ciasto "Leśny mech".

Oto przepis:

                       Ciasto:
                      - szpinak rozdrobniony, opak. 400 g - rozmrożony i dobrze odciśnięty
                      - niecała szklanka mąki pszenej
                      - 1/4 szkl. maki orkiszowej
                      - 1/4 szkl. kaszy manny
                      - 1/4 szkl. mąki krupczatki
                      - szklanka cukru brązowego
                      - 2 jajka w temperaturze pokojowej
                      - szklanka oleju w temeraturze pokojowej
                      - 2 łyżeczki proszku do pieczenia
                      - miąższ z połowy laski wanilii


                      Krem do przełożenia i dekoracji:
                      - 2 białe czekolady
                      - 2 opakowania Mascarpone (mniejsze)

Nastawiam piekarnik na 180 stopni C (góra-dół). Jajka ucieram z cukrem mikserem. Stopniowo, cały czas mieszając, wlewam olej.
W drugiej misce mieszam przesiane mąki, kaszę, proszek do pieczenia i wanilię. Dodaję suche składniki do masy jajecznej, używając miksera na najniższych obrotach.
Dodaję szpinak i mieszam łyżką, do połączenia składników.
Przelewam ciasto do blachy wysmarowanej tłuszczem i posypanej kaszą manną.
Wstawiam blachę do piekarnika na ok. 45 minut. Po tym czasie, sprawdzam wykałaczką, czy ciasto jest gotowe. Jeśli patyczek jest suchy, wyjmuję je i studzę na kratce.
Ostudzone ciasto przekrajam na pół i wykrawam trochę ciasta z każdej połowy. Rozkruszam je palcami do niedużej miski.

Rozpuszczam czekoladę w kąpieli wodnej i gdy wystygnie, mieszam z mascarpone. Połowę kremu wykładam na dolną część, przykrywam drugim kawałkiem ciasta i rozsmarowuję po całości. Dekoruję pokruszonym ciastem i owocami leśnymi. Dodatkowe ozdoby można zrobić z gotowej do kupienia masy cukrowej lub marcepanowej.
Smacznego!





środa, 9 września 2015

Lecznicza zupa dyniowa

Dynia w lodówce to znak, że zaczęła się jesień. Z przyjemnością podaję przepis na tę zupę, ponieważ wbrew pozorom robi się ją szybko (jak wszystkie zupy kremy, w których warzyw nie trzeba kroić na małe kawałki czy trzeć na tarce), a jest niesamowicie zdrowa.

Gęsty, rozgrzewający i lekkostrawny krem mam nadzieję rozgoni katary, które zadomowiły się w naszym domu.
Czym różni się ta zupa od typowego kremu dyniowego? Dodatek kaszy jaglanej, imbiru i siemienia lnianego czyni z niej domowy naturalny antybiotyk. Składników tych zupełnie nie czuć (no, może poza ledwo wyczuwalnym imbirem), więc ze smakiem zjadają ją nawet przeciwnicy eksperymentów kulinarnych. O właściwościach zdrowotnych tych produktów można poczytać na wielu stronach internetowych. Nie chcę powielać informacji, więc wspomnę tylko, że zasadotwórcza kasza jaglana wysusza katar, ma dużo łatwo przyswajalnego białka, siemię z kolei ma porównywalna zawartość kwasów omega-3 do ryb, ponadto zawiera flawonoidy, kwas foliowy, wiele, wiele witamin. Imbir ponadto rozgrzewa, działa napotnie.

Cóż dodać - ta zupa to bomba :)


Oto jak ją zrobić:

składniki:
pół dyni hokkaido
3 marchewki
1 pietruszka
1/4 selera
3 ziemniaki
mała cebula
1/2 szklanki kaszy jaglanej
1 łyżka siemienia lnianego świeżo zmielonego
liść laurowy
2 ziela angielskie
natka pietruszki
koperek
1 łyżeczka imbiru - startego na tarce (drobne oczka)
przyprawy: papryka słodka, majeranek
olej migdałowy

Najpierw pieczemy dynię. Najprościej. Wydrążamy dynię, kroimy na mniejsze kawałki, NIE obieramy ze skórki. Kładziemy je na folii aluminiowej,smarujemy oliwą, przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika na ok. 20 minut.
W tym czasie do garnka z 1,5 l wody wkładamy liść, ziela, cebulę i wszystkie warzywa, oczywiście umyte, obrane i pokrojone na ok. 3 centymetrowe kawałki.
Po ok. 10 minutach dorzucamy kaszę jaglaną, dynię, kilka gałązek natki pietruszki, starty imbir i gotujemy jeszcze kwadrans, aż wszystkie warzywa będą miękkie.
Wyjmujemy liść, ziela angielskie, cebulę i gałązki natki. Wszystko blendujemy. Dorzucamy zmielone siemię, koperek, pokrojoną natkę, przyprawy i wlewamy kilka kropel oleju migdałowego.
Na zdrowie!



wtorek, 30 czerwca 2015

Kolorowe frytki

Szukam przepisów na dania, które moglibyśmy jeść wszyscy, także Młodsza Siostra. Myślę, że to dla niej ważne i miłe, że siedząc przy wspólnym stole, je to, co reszta rodziny. A dla mnie - co też ważne - oszczędność czasu.
Oto propozycja na zdrowe, lekkostrawne i naprawdę smaczne danie dla wszystkich. To nasze drugie śniadanie.

składniki:
duża marchewka
pietruszka
pół selera
burak
3 ziemniaki
przyprawy:  zioła prowansalskie, sól, czosnek granulowany, papryka słodka

Wszystkie warzywa myjemy, obieramy, kroimi w słupki wielkości cienkich frytek. Wrzucamy do garnka z wrzącą wodą na 3 minuty, a następnie osuszamy na ręczniku papierowym w misce lub głębokim talerzu. Wyciągamy ręcznik, polewamy oliwą z oliwek. Wyjmujemy kilka sztuk dla najmłodszego dziecka, a następnie resztę przyprawiamy. Mieszamy porządnie, żeby każda frytka pokryła się oliwą i przyprawami. Wrzucamy wszystko do naczynia żaroodpornego, z brzegu dokładamy warzywa malucha i pieczemy ok. 10 minut.

Porcja dla 8-miesięcznej T.
Do rączki.


Porcja dla prawie trzylatka.


środa, 10 czerwca 2015

Szarlotkowy krem jaglany z morelą

Bardzo lubiany przez Młodszą Siostrę. Można spokojnie podawać już wcześniej, u nas w wersji bez cynamonu to był jeden z pierwszych deserów.

Oto jak go zrobić:

składniki:
1/3 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
1 suszona morela niesiarkowana moczona przez noc
1/2 jabłka surowego utartego na tarce
szczypta cynamonu

Kaszę najpierw dokładnie płuczę do uzyskania czystej wody (najczęściej zmieniam wodę 3 razy). Następnie sparzam wrzątkiem, odcedzam, wsypuję do garnka i zalewam 2 razy większą ilością wody. Gotuję, a gdy woda praktycznie wsiąknie i na kaszy pojawią się dziurki, wyłączam i odstawiam pod przykryciem.
Morelę najczęściej wrzucam do kubeczka, zalewam wodą i moczę całą noc. Następnego dnia blenduję z kaszą i jabłkiem. Dodaję szczyptę cynamonu. Pycha!

Zupa cukiniowa

Bardzo pożywna zupka, którą ze względu na dodatek kaszy orkiszowej (gluten) lepiej serwować po 8. miesiącu życia dziecka.

Oto jak ją zrobić:

składniki:
1 marchewka
1 pietruszka
1/4 cukinii
natka pietruszki
1/2 żółtka ugotowanego
2 łyżki ugotowanej kaszy jaglanej
łyżeczka kaszki orkiszowej
olej lniany lub oliwa z oliwek

Marchewkę i pietruszkę pokrojone w grube plastry wrzucić do gotującej się wody. Po chwili dodać cukinię (cukinia szybko się ugotuje, więc przygotowany kawałek kroję na połowę lub 3 części i wrzucam do garnka). Po ok. 5 minutach dodaję kaszkę orkiszową. Gdy warzywa będą miękkie, blenduję je z pozostałymi składnikami i dodaję odrobinę oliwy.
 

(c)2009 Mamo, ZRÓB TO SAMo. Based in Wordpress by wpthemesfree Created by Templates for Blogger