Tak prezentuje się cały materiał do Obecności Eucharystycznej. No dobrze, niezupełnie cały. Szukam chwili na pomalowanie 3 figurek ludzi, w związku z czym pracuję na razie z 7 owieczkami i 7 figurkami ludzi.
Tak wyglądają pomalowane figurki.
Ołtarz zrobiony jest z kawałka sklejki i 2 klocków z zestawu dzieci.
Obrus uszyłam ze starej lnianej serwetki, która służyła nam jako obrus w kąciku modlitwy. Można go podejrzeć w starych wpisach. Niestety nie udało mi się usunąć z niego plam z wosku, więc przycięłam go, doszyłam ładne obramowanie i prezentuje się tak:
Kielich, patena i chleb zostały zrobione z masy papierowej pomalowanej złotą farbą (chleb jest w oryginalnym kolorze masy).
Oto i moja nowa, czwarta z kolei owczarnia :)
Po przeczytaniu jeszcze raz przypowieści o Dobrym Pasterzu, powiedziałam dzieciom, że jest taki szczególny czas i miejsce, gdzie możemy spotykać się z Dobrym Pasterzem. Jest to Msza święta. Gdy przychodzimy do kościoła widzimy ołtarz (stawiam ołtarz na zielonej bazie), na nim obrus (kładę obrus). .
Dobry Pasterz jest na nim zawsze obecny (stawiam figurkę D.P na
ołtarzu), tak samo woła swoje owce po imieniu i zaprasza je na wyjątkowy
posiłek (stawiam owce dookoła ołtarza)
Ale w kościele nie widzimy takiej figurki. Tu jest obecny pod postacią
chleba i wina (kładę naczynia liturgiczne). Skoro D.P. jest zawsze
obecny pod postacią chleba i wina, mogę więc zabrać tę figurkę, bo nic
się nie zmienia. Dobry Pasterz nadal jest tu obecny. Tak samo woła swoje owce.
W kościele nie widzimy też owiec. Jezus - Dobry Pasterz zaprasza dzieci, kobiety, mężczyzn, osoby starsze (podmieniam owce na figurki ludzi). Jest też jedna owca, która ma specjalne zadanie. Ona w czasie Mszy wypowiada słowa samego Jezusa. Tą osobą jest ksiądz (podmieniam jedną z owiec na figurkę kapłana). On w pewnym momencie mszy bierze chleb i mówi: "To jest ciało moje" (podnoszę chleb i trzymam na wysokości piersi księdza). Następnie bierze kielich i mówi: "To jest krew moja"(podnoszę kielich na wysokość piersi księdza).
Następnym razem, gdy będziemy na mszy, zwróćcie uwagę na ten moment, gdy ksiądz wypowiada te słowa.
Zastanawiam się, czy Dobry Pasterz zna ich imiona? Wie, czego oni potrzebują?
Zastanawiam się, czy te osoby cieszą się, że są tak blisko Dobrego Pasterza.
Zastanawiam się, czy usłyszały głos Dobrego Pasterza.
Zastanawiam się, czy coś chcą powiedzieć Dobremu Pasterzowi, gdy są tak blisko Niego.
To tylko kilka myśli do medytacji nad tym materiałem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katecheza Dobrego Pasterza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katecheza Dobrego Pasterza. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 26 listopada 2018
Katecheza Dobrego Pasterza - Obecność Eucharystyczna
Etykiety:
Katecheza Dobrego Pasterza,
wychowanie religijne
poniedziałek, 6 sierpnia 2018
Katecheza Dobrego Pasterza: Chrzest I
Świętowaliśmy tydzień temu chrzest najmłodszej córki. Z tej okazji zrobiłam dzień wcześniej moim dzieciom i kuzynce katechezę poświęconą temu sakramentowi.
Wieczór wcześniej ozdobiłam biała świecę, by przypominała paschał.
Przygotowałam stolik modlitwy.
Znalazły się na nim oryginalne świece chrzcielne dzieci.
Mówiłam o światłości zapowiedzianej dawno przez proroków ("Naród kroczący w ciemnościach, ujrzał światłość wielką"), o momencie, gdy ta światłość przyszła na ziemię (zapaliłam paschał), o tym, że w pewnej chwili ciemność zwyciężyła tę światłość (zgasiłam paschał), ale zapłonęła na nowo i to w taki sposób, że już nigdy nie zgaśnie (zapalam paschał).
O tym, że Jezus chciał podarować tę światłość wszystkim ludziom i że otrzymało już ją wiele osób. O tym, że dostałam ją i ja w dniu chrztu i że oni też ją otrzymali (po kolei zapalaliśmy świece od paschału, mówiąc: "Światłość ta dotarła do Ciebie, ..., przyniósł ci ją twój Ojciec Chrzestny").
Dzieci bardzo przeżyły ten moment.
Mówiłam też o białej szacie. Oglądaliśmy ich własne szatki z chrztu.
Mówiłam też o geście polanej główki. Polałam swoją dłoń zaciśniętą w pięść, wypowiadając słowa, które mówi kapłan w czasie obrzędu chrztu.
Gdy padło pytanie, czy to jest święcona woda, powiedziałam, że nie, bo my nie robimy tutaj chrztu, tylko poznajemy gest, który jest wykonywany w kościele. Poprosiłam, by w czasie uroczystości zwrócili uwagę na ten moment.
Później chętnie odtwarzali ten gest.
Tydzień później, wzięli ręczniki papierowe i zrobili swoje szatki :)
Tak wygląda szatka mojego syna:
Starszy Brat namalował też obrazek - krzyż/ światłość wychodząca z grobu.
Wieczór wcześniej ozdobiłam biała świecę, by przypominała paschał.
Przygotowałam stolik modlitwy.
Znalazły się na nim oryginalne świece chrzcielne dzieci.
Mówiłam o światłości zapowiedzianej dawno przez proroków ("Naród kroczący w ciemnościach, ujrzał światłość wielką"), o momencie, gdy ta światłość przyszła na ziemię (zapaliłam paschał), o tym, że w pewnej chwili ciemność zwyciężyła tę światłość (zgasiłam paschał), ale zapłonęła na nowo i to w taki sposób, że już nigdy nie zgaśnie (zapalam paschał).
O tym, że Jezus chciał podarować tę światłość wszystkim ludziom i że otrzymało już ją wiele osób. O tym, że dostałam ją i ja w dniu chrztu i że oni też ją otrzymali (po kolei zapalaliśmy świece od paschału, mówiąc: "Światłość ta dotarła do Ciebie, ..., przyniósł ci ją twój Ojciec Chrzestny").
Dzieci bardzo przeżyły ten moment.
Mówiłam też o białej szacie. Oglądaliśmy ich własne szatki z chrztu.
Mówiłam też o geście polanej główki. Polałam swoją dłoń zaciśniętą w pięść, wypowiadając słowa, które mówi kapłan w czasie obrzędu chrztu.
Gdy padło pytanie, czy to jest święcona woda, powiedziałam, że nie, bo my nie robimy tutaj chrztu, tylko poznajemy gest, który jest wykonywany w kościele. Poprosiłam, by w czasie uroczystości zwrócili uwagę na ten moment.
Później chętnie odtwarzali ten gest.
Tydzień później, wzięli ręczniki papierowe i zrobili swoje szatki :)
Tak wygląda szatka mojego syna:
Starszy Brat namalował też obrazek - krzyż/ światłość wychodząca z grobu.
wtorek, 13 lutego 2018
Katecheza Dobrego Pasterza: Kalendarz Liturgiczny
W końcu się do tego zabrałam. Pewnej nieprzespanej nocy.
Pomalowałam farbami akrylowymi drewniany kalendarz liturgiczny, który kupiłam w sklepie MARPLE.
Kalendarz jest w kształcie koła, ale kafelki obrazujące kolejne niedziele idą przeciwnie do wskazówek zegara. Dlaczego? Dlatego, że czas nawiązuje do Układu Słonecznego - centrum i pór roku, a centrum tego kalendarza jest Jezus. To zupełnie inna czasoprzestrzeń.
Rozmawiałam z synem o tym, że mamy rok kalendarzowy, ale Kościół podąża innym rytmem, który wyznacza życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.
Następnie wyjęliśmy wszystkie kafelki-niedziele, a on układał je na nowo. Liczyliśmy niedziele w każdym okresie. Pokazałam mu, gdzie znajdujemy się teraz.
Prawidłowa prezentacja tego materiału wygląda następująco:
1. Na jednym dywaniku kładziemy kalendarz, na drugim (w pewnej odległości) kładziemy tablicę kontrolną, tzn. drugą planszę tej samej wielkości, co kalendarz, na którą układa się kolejne kafelki.
2. Wykładamy na dywan kafelki, zaczynając od Adwentu. Omawiamy w tym czasie kolory, długość okresów.
3. Prosimy dziecko o przenoszenie kostek na drugi kalendarz kontrolny, według okresów, począwszy od Adwentu. Za każdym razem mówimy dziecku, jaki to okres.
4. Na koniec przenosimy strzałki z nazwami świąt.
Ja nie zdążyłam zrobić tablicy kontrolnej... ale tym się różni się katecheza w domu, że taka prezentacja, jak nasza, wystarcza.
Oczywiście nie trzeba kupować gotowego kalendarza, by zapoznać dziecko z kalendarzem liturgicznym. Rewelacyjny pomysł ze spinaczami i talerzykiem papierowym można podpatrzeć TUTAJ. Joanna z bloga Latorośle wymyśliła z kolei coś takiego, kalendarz-zegar :) Zajrzyjcie KLIK.
Pomalowałam farbami akrylowymi drewniany kalendarz liturgiczny, który kupiłam w sklepie MARPLE.
Kalendarz jest w kształcie koła, ale kafelki obrazujące kolejne niedziele idą przeciwnie do wskazówek zegara. Dlaczego? Dlatego, że czas nawiązuje do Układu Słonecznego - centrum i pór roku, a centrum tego kalendarza jest Jezus. To zupełnie inna czasoprzestrzeń.
Rozmawiałam z synem o tym, że mamy rok kalendarzowy, ale Kościół podąża innym rytmem, który wyznacza życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.
Następnie wyjęliśmy wszystkie kafelki-niedziele, a on układał je na nowo. Liczyliśmy niedziele w każdym okresie. Pokazałam mu, gdzie znajdujemy się teraz.
Prawidłowa prezentacja tego materiału wygląda następująco:
1. Na jednym dywaniku kładziemy kalendarz, na drugim (w pewnej odległości) kładziemy tablicę kontrolną, tzn. drugą planszę tej samej wielkości, co kalendarz, na którą układa się kolejne kafelki.
2. Wykładamy na dywan kafelki, zaczynając od Adwentu. Omawiamy w tym czasie kolory, długość okresów.
3. Prosimy dziecko o przenoszenie kostek na drugi kalendarz kontrolny, według okresów, począwszy od Adwentu. Za każdym razem mówimy dziecku, jaki to okres.
4. Na koniec przenosimy strzałki z nazwami świąt.
Ja nie zdążyłam zrobić tablicy kontrolnej... ale tym się różni się katecheza w domu, że taka prezentacja, jak nasza, wystarcza.
Oczywiście nie trzeba kupować gotowego kalendarza, by zapoznać dziecko z kalendarzem liturgicznym. Rewelacyjny pomysł ze spinaczami i talerzykiem papierowym można podpatrzeć TUTAJ. Joanna z bloga Latorośle wymyśliła z kolei coś takiego, kalendarz-zegar :) Zajrzyjcie KLIK.
piątek, 9 lutego 2018
Katecheza Dobrego Pasterza: Ołtarz
Już o tym pisałam, ale napiszę jeszcze raz :) Katecheza Dobrego Pasterza ma za zadanie stworzyć przestrzeń do nawiązania bezpośredniej relacji dziecka z Bogiem. Robi to na dwa sposoby: 1) poprzez czytanie na głos Pisma Świętego z przygotowanymi do tego materiałami, prezentacjami; 2) poprzez wprowadzenie do wspólnoty kościoła, zapoznanie z liturgią: jej gestami, modlitwami, symboliką, przedmiotami, które są na niej używane.
Dziś właśnie o tym drugim aspekcie słów kilka.
Coś na początek, czyli przedstawienie dzieciom przedmiotów i nazw tych przedmiotów znajdujących się na ołtarzu. W KDP istnieją bodajże 3 prezentacje na ten temat, za każdym razem wprowadzające kolejne przedmioty liturgiczne. Ta, o której dziś mowa, jest pierwszą, nazywaną "Ołtarz I".
Oto, jak ja przygotowałam tę prezentację w domu, dla moich dzieci. Z wiadomych względów różni się zapewne od wzorcowej prezentacji, która odbywa się w atrium.
Jak zawsze, wspomagałam się moimi notatkami z kursu oraz książką "Ja jestem Dobrym Pasterzem" B. Surmy i ks. K. Biela.
Przygotowałam w koszyczku podstawowe przedmioty liturgiczne:
Rozłożyłam mały stolik od laptopa, który służy nam do prezentacji KDP.
Zaczęłam pytaniem: Co znajduje się w centrum kościoła? Na co wszyscy patrzymy w czasie Mszy? Na stół. Na środku stoi duży stół. My też mamy w domu duży stół. Do czego służy nam ten stół? Co na nim kładę, żeby go przystroić? Obrus. Czy na tym stole w kościele też jest obrus? Tak, biały.
Ten stół w kościele nazywa się ołtarz.
(wyciągnęłam biały obrus z koszyczka i rozłożyłam go na stole)
Na naszym stole stawiamy naczynia, szklanki, talerze. Na ołtarzu też w czasie Mszy pojawiają się specjalne naczynia, są piękne, złote. Pojawia się kielich (postawiłam kielich), mały talerz, który nazywamy pateną (położyłam mały talerzyk na ołtarzu).
Po co kładziemy naczynia na naszym stole w domu? Żeby zjeść posiłek.
W czasie Mszy również przygotowywany jest szczególny, niezwykły posiłek. Kto przygotowuje tę niesamowitą ucztę? Kto nas zaprasza do tego stołu? Pan Jezus, który umarł na krzyżu.
(postawiłam krzyż na stoliku-ołtarzu)
Na znak tego, że Jezus żyje, że zwyciężył śmierć i ciemność, że jest światłem, zawsze w czasie Mszy zapalamy też świece.
(postawiłam i zapaliłam świece, mówiąc "Światło Chrystusa").
Chwilę zostaliśmy w ciszy, patrząc na ten ołtarzyk.
Po chwili dzieci zgasiły świece i odłożyliśmy przedmioty z powrotem do koszyczka.
Wycięłam im z papieru elementy, które poprzyklejali później na kartkę.
Dziś właśnie o tym drugim aspekcie słów kilka.
Coś na początek, czyli przedstawienie dzieciom przedmiotów i nazw tych przedmiotów znajdujących się na ołtarzu. W KDP istnieją bodajże 3 prezentacje na ten temat, za każdym razem wprowadzające kolejne przedmioty liturgiczne. Ta, o której dziś mowa, jest pierwszą, nazywaną "Ołtarz I".
Oto, jak ja przygotowałam tę prezentację w domu, dla moich dzieci. Z wiadomych względów różni się zapewne od wzorcowej prezentacji, która odbywa się w atrium.
Jak zawsze, wspomagałam się moimi notatkami z kursu oraz książką "Ja jestem Dobrym Pasterzem" B. Surmy i ks. K. Biela.
Przygotowałam w koszyczku podstawowe przedmioty liturgiczne:
Rozłożyłam mały stolik od laptopa, który służy nam do prezentacji KDP.
Zaczęłam pytaniem: Co znajduje się w centrum kościoła? Na co wszyscy patrzymy w czasie Mszy? Na stół. Na środku stoi duży stół. My też mamy w domu duży stół. Do czego służy nam ten stół? Co na nim kładę, żeby go przystroić? Obrus. Czy na tym stole w kościele też jest obrus? Tak, biały.
Ten stół w kościele nazywa się ołtarz.
(wyciągnęłam biały obrus z koszyczka i rozłożyłam go na stole)
Na naszym stole stawiamy naczynia, szklanki, talerze. Na ołtarzu też w czasie Mszy pojawiają się specjalne naczynia, są piękne, złote. Pojawia się kielich (postawiłam kielich), mały talerz, który nazywamy pateną (położyłam mały talerzyk na ołtarzu).
Po co kładziemy naczynia na naszym stole w domu? Żeby zjeść posiłek.
W czasie Mszy również przygotowywany jest szczególny, niezwykły posiłek. Kto przygotowuje tę niesamowitą ucztę? Kto nas zaprasza do tego stołu? Pan Jezus, który umarł na krzyżu.
(postawiłam krzyż na stoliku-ołtarzu)
Na znak tego, że Jezus żyje, że zwyciężył śmierć i ciemność, że jest światłem, zawsze w czasie Mszy zapalamy też świece.
(postawiłam i zapaliłam świece, mówiąc "Światło Chrystusa").
Chwilę zostaliśmy w ciszy, patrząc na ten ołtarzyk.
Po chwili dzieci zgasiły świece i odłożyliśmy przedmioty z powrotem do koszyczka.
Wycięłam im z papieru elementy, które poprzyklejali później na kartkę.
niedziela, 7 maja 2017
Katecheza Dobrego Pasterza: przypowieść o odnalezionej owcy
Dziś niedziela Dobrego Pasterza. Zrobiłam dzieciom katechezę.
O Jezusie, który szuka zagubionej owcy, cieszy się z jej odnalezienia i przywraca ją do swojego stada, gdzie może cieszyć się pełnią życia.
Przypowieść o Dobrym Pasterzu jest kluczową opowieścią KDP. Jej głębia odkrywana jest stopniowo przez kilka lat. S. Cavaletti i G. Gobbi odkryły, że to, co najbardziej przemawia do serc dzieci, to pokazanie Boga jako miłości, która broni, strzeże, nieustannie się daje. To Bóg, który nawiązuje bliską relację z ludźmi, który zna wszystkich po imieniu i oddaje życie swoje za owce.
O pierwszej katechezie wprowadzającej dzieci w tę przypowieść pisałam TUTAJ.
Tym razem, jak zwykle zapaliłam świecę.
Wyjęłam owieczki i ustawiłam je obok zagrody. Następnie wyjęłam figurkę Dobrego Pasterza, mówiąc, że D.P. wyprowadził owieczki na trawę i wodę, ale wieczorem otwiera bramę owczarni i wita każdą owcę, która wraca.
(w tym czasie chowam jedną owcę za kamieniem)
Gdy wszystkie owce znalazły się w zagrodzie, zamknęłam wyjście kamieniem i powiedziałam: "Słyszeliśmy, że D.P. ma bardzo dużo owiec. Zostawia jednak wszystkie, by szukać zaginionej".
Będzie szedł po śladach, pójdzie w to miejsce, gdzie pasły się tego dnia. Gdy ją znajdzie, z radością bierze w ramiona i przynosi do owczarni.
Być może w owczarni czeka na nią jej mama, tato, brat i też się ogromnie cieszą z odnalezienia owieczki.Możemy sobie wyobrazić, że po całym dniu pracy i szukania, Pasterz jest zmęczony. Mógłby chcieć położyć się już spać, odpocząć.
Czy tak robi Dobry Pasterz?
Posłuchajmy co nam na ten temat mówi Ewangelia wg św. Łukasza.
(czytam Łk 15,4-6)
Wyobraźcie sobie, że to wy jesteście zaginioną owcą. Robi się ciemno. Nie wiecie, gdzie są mama i tata. Pomyślcie o Dobrym Pasterzu, który tak bardzo się o was martwi. Co to jest za Pasterz, że zostawia wszystkie swoje owce, żeby jak najszybciej odnaleźć zaginioną?
Nie wiemy, co Pasterz powiedział do owcy. Wiemy jednak z relacji św. Łukasza, że Dobry Pasterz był cały przepełniony radością z odnalezienia, nie wystarcza mu, że ją przyniósł do stada. Idzie świętować z ludźmi.
O Jezusie, który szuka zagubionej owcy, cieszy się z jej odnalezienia i przywraca ją do swojego stada, gdzie może cieszyć się pełnią życia.
Przypowieść o Dobrym Pasterzu jest kluczową opowieścią KDP. Jej głębia odkrywana jest stopniowo przez kilka lat. S. Cavaletti i G. Gobbi odkryły, że to, co najbardziej przemawia do serc dzieci, to pokazanie Boga jako miłości, która broni, strzeże, nieustannie się daje. To Bóg, który nawiązuje bliską relację z ludźmi, który zna wszystkich po imieniu i oddaje życie swoje za owce.
O pierwszej katechezie wprowadzającej dzieci w tę przypowieść pisałam TUTAJ.
Tym razem, jak zwykle zapaliłam świecę.
Wyjęłam owieczki i ustawiłam je obok zagrody. Następnie wyjęłam figurkę Dobrego Pasterza, mówiąc, że D.P. wyprowadził owieczki na trawę i wodę, ale wieczorem otwiera bramę owczarni i wita każdą owcę, która wraca.
(w tym czasie chowam jedną owcę za kamieniem)
Gdy wszystkie owce znalazły się w zagrodzie, zamknęłam wyjście kamieniem i powiedziałam: "Słyszeliśmy, że D.P. ma bardzo dużo owiec. Zostawia jednak wszystkie, by szukać zaginionej".
Będzie szedł po śladach, pójdzie w to miejsce, gdzie pasły się tego dnia. Gdy ją znajdzie, z radością bierze w ramiona i przynosi do owczarni.
Być może w owczarni czeka na nią jej mama, tato, brat i też się ogromnie cieszą z odnalezienia owieczki.Możemy sobie wyobrazić, że po całym dniu pracy i szukania, Pasterz jest zmęczony. Mógłby chcieć położyć się już spać, odpocząć.
Czy tak robi Dobry Pasterz?
Posłuchajmy co nam na ten temat mówi Ewangelia wg św. Łukasza.
(czytam Łk 15,4-6)
Wyobraźcie sobie, że to wy jesteście zaginioną owcą. Robi się ciemno. Nie wiecie, gdzie są mama i tata. Pomyślcie o Dobrym Pasterzu, który tak bardzo się o was martwi. Co to jest za Pasterz, że zostawia wszystkie swoje owce, żeby jak najszybciej odnaleźć zaginioną?
Nie wiemy, co Pasterz powiedział do owcy. Wiemy jednak z relacji św. Łukasza, że Dobry Pasterz był cały przepełniony radością z odnalezienia, nie wystarcza mu, że ją przyniósł do stada. Idzie świętować z ludźmi.
Etykiety:
Katecheza Dobrego Pasterza,
wychowanie religijne
sobota, 1 kwietnia 2017
Katecheza Dobrego Pasterza: Ostatnia Wieczerza
Oto kolejna prezentacja wielkopostna.
Wieczernikiem jest sklejkowy domek, który służy nam również jako świątynia do prezentacji Ofiarowania Jezusa w świątyni.
Apostołów i Jezusa zrobiłam z kołeczków rok temu - szczegóły można znaleźć TU.Ołtarz to deseczka i dwa drewniane klocki.
Kielich, świeczniki i patenę z chlebem zrobiłam z masy solnej. Użyłam świeczek do tortu.
Moja prezentacja wyglądała mniej więcej tak. Posłuchajcie :)
Zanim Pan Jezus umarł i zmartwychwstał, chciał rozwiązać jeden problem - jak być ze wszystkimi ludźmi na zawsze. Zobacz, co się wydarzyło. Żydzi obchodzili święto, które nazywało się Pascha. Obchodzili je wszyscy Żydzi, więc i Jezus chciał spożyć wieczerzę paschalną ze swoimi przyjaciółmi - apostołami. Posłuchajmy zatem, jak to zostało opisane w Ewangelii.
(zapalam świecę)
To jest Wieczernik, czyli miejsce, gdzie Jezus spożył Ostatnią Wieczerzę.
(pokazuję to miejsce też na naszej makiecie Jerozolimy)
Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: "Idźcie i przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć". Oni go zapytali: "Gdzie chcesz, abyśmy ją przygotowali?". Odpowiedział im: "Oto gdy wejdziecie do miasta, spotka się z wami człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim do domu, do którego wejdzie i powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta cię: Gdzie jest izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? On wskaże wam sale wielką , usłaną; tam przygotujcie".
Oni poszli, znaleźli tak, jak im powiedział, i przygotowali Paschę.
(wprowadzam Piotra i Jana do Wieczernika i kładę na stole patenę z chlebem i kielich)
A gdy nadeszła pora, zajął miejsce za stołem
(wprowadzam Jezusa i stawiam za stołem)
i apostołowie z nim
(wprowadzam po kolei apostołów)
A gdy jedli, wziął chleb...
(podnoszę chleb i przykładam do Jezusa)
odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im, mówiąc: "Bierzcie, to jest ciało moje".
(odkładam chleb na stół)
Potem wziął kielich...
(podnoszę kielich i przykładam do Jezusa)
i odmówiwszy dziękczynienie, dał im i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich: To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana.
Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej.
Wyprowadzam po kolei apostołów i mówię: Wiemy, że kiedy tam przebywali na modlitwie, przyszli żołnierze rzymscy i aresztowali Jezusa. Wiemy, że został skazany na śmierć, na górze Kalwaria oddał swoje życie za owce, jak sam powiedział.
(stawiam krzyż na stole).
Wiemy, że po śmierci, złożono Go do grobu, a po trzech dniach zmartwychwstał.
(stawiam świece na stole i zapalam).
Śpiewam "Alleluja".
Siedzimy chwilę w ciszy, patrząc na płonące świece. Pytam, czy ten stół przypomina jakieś miejsce, które zna. Gdzie możemy spotkać się ze zmartwychwstałym Jezusem?
Pozwalam dzieciom pracować z tym materiałem samodzielnie.
Etykiety:
Katecheza Dobrego Pasterza,
wychowanie religijne
czwartek, 2 lutego 2017
Katecheza Dobrego Pasterza: Ofiarowanie w świątyni
Tę prezentację zrobiłam dzieciom już kilka dni temu, ale dopiero znalazłam chwilę, by umieścić ją też tu. Notabene, nie mogłam wybrać lepszej daty ;-)
Postanowiłam wykorzystać w niej filcowe figurki z szopki, o której więcej pisałam TUTAJ.
Dodatkowo zrobiłam postać Symeona, a Maryi doszyłam jedynie "ramiona" z prostokątnego kawałka filcu, by mogła trzymać w nich Jezusa. Takie same ma Symeon, który w pewnym momencie bierze Jezusa na ręce. Można je lepiej zobaczyć na zdjęciach poniżej.
Z masy papierowej zrobiłam dwa gołąbki i koszyk. Nie wyszły mi, ale to moje drugie podejście i te wcześniejsze nie były lepsze... Na szczęście dzieci mają bogatą wyobraźnię ;-)
Tak, jak do wszystkich prezentacji inspirowanych KDP, tak i tym razem posiłkuję się podręcznikiem p. Barbary Surmy i notatkami z kursu.
Usiedliśmy na podłodze. Przed nami postawiłam świątynię. Zaczęłam od tego, że w kraju, w którym urodził się Jezus, był zwyczaj, że każde nowo narodzone dziecko rodzice zanosili do świątyni, by podziękować Panu Bogu za jego narodziny. Chciano w ten sposób przedstawić swoje dziecko Bogu. Świątynia ta znajdowała się w mieście Jerozolima. Maryja i Józef także udali się do tej świątyni z malutkim Jezusem. Spotkali tam bardzo starego człowieka, który nazywał się Symeon. Wyobraźcie sobie, że był to bardzo stary człowiek, który bardzo kochał Pana Boga i bardzo pragnął zobaczyć na własne oczy zapowiadanego Zbawiciela. I Bóg mu to obiecał. Kiedy Maryja zbliżała się do świątyni z Jezusem, Duch Święty zstąpił na Symeona i wskazał mu to małe dziecko. I co się stało? Symeon wziął od Maryi Jezusa i powiedział bardzo dziwne słowa. Posłuchajcie.
(zapaliliśmy świecę)
Zaczęłam czytać Łk 2,21-33.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie [Matki].
Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu (postawiłam figurę Maryi i Jezusa przed świątynią). Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego (postawiłam obok koszyk z gołębiami). A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni (pokazuję jak Symeon wchodzi po schodach do świątyni). A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus (wprowadziłam Maryję i Józefa do świątyni), aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia (włożyłam Jezusa w ramiona Symeona), błogosławił Boga i mówił:
«Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela».
A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono.
Przygotowałam też kolorowankę przedstawiającą moment ofiarowania i cytatem "Moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego".
Mamy też kupioną kolorowankę z różnymi postaciami z Pisma Świętego i pokolorowaliśmy również w niej Symeona. Zrobiliśmy także pierwsze podejście do nauczenia się wierszyka o nim.
Jeśli ktoś byłby zainteresowany innymi prezentacjami KDP w naszym wykonaniu, można je znaleźć w kategoriach, po prawej stronie. Kilka słów o samej metodzie znajduje się TUTAJ.
Postanowiłam wykorzystać w niej filcowe figurki z szopki, o której więcej pisałam TUTAJ.
Dodatkowo zrobiłam postać Symeona, a Maryi doszyłam jedynie "ramiona" z prostokątnego kawałka filcu, by mogła trzymać w nich Jezusa. Takie same ma Symeon, który w pewnym momencie bierze Jezusa na ręce. Można je lepiej zobaczyć na zdjęciach poniżej.
Z masy papierowej zrobiłam dwa gołąbki i koszyk. Nie wyszły mi, ale to moje drugie podejście i te wcześniejsze nie były lepsze... Na szczęście dzieci mają bogatą wyobraźnię ;-)
Tak, jak do wszystkich prezentacji inspirowanych KDP, tak i tym razem posiłkuję się podręcznikiem p. Barbary Surmy i notatkami z kursu.
Usiedliśmy na podłodze. Przed nami postawiłam świątynię. Zaczęłam od tego, że w kraju, w którym urodził się Jezus, był zwyczaj, że każde nowo narodzone dziecko rodzice zanosili do świątyni, by podziękować Panu Bogu za jego narodziny. Chciano w ten sposób przedstawić swoje dziecko Bogu. Świątynia ta znajdowała się w mieście Jerozolima. Maryja i Józef także udali się do tej świątyni z malutkim Jezusem. Spotkali tam bardzo starego człowieka, który nazywał się Symeon. Wyobraźcie sobie, że był to bardzo stary człowiek, który bardzo kochał Pana Boga i bardzo pragnął zobaczyć na własne oczy zapowiadanego Zbawiciela. I Bóg mu to obiecał. Kiedy Maryja zbliżała się do świątyni z Jezusem, Duch Święty zstąpił na Symeona i wskazał mu to małe dziecko. I co się stało? Symeon wziął od Maryi Jezusa i powiedział bardzo dziwne słowa. Posłuchajcie.
(zapaliliśmy świecę)
Zaczęłam czytać Łk 2,21-33.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie [Matki].
Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu (postawiłam figurę Maryi i Jezusa przed świątynią). Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego (postawiłam obok koszyk z gołębiami). A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni (pokazuję jak Symeon wchodzi po schodach do świątyni). A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus (wprowadziłam Maryję i Józefa do świątyni), aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia (włożyłam Jezusa w ramiona Symeona), błogosławił Boga i mówił:
«Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela».
A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono.
(zgasiłam świecę)
Kogo Symeon rozpoznał w tym dziecku? Jak Go nazwał? Co to za światłość? Dla kogo ona jest?
Przygotowałam też kolorowankę przedstawiającą moment ofiarowania i cytatem "Moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego".
Mamy też kupioną kolorowankę z różnymi postaciami z Pisma Świętego i pokolorowaliśmy również w niej Symeona. Zrobiliśmy także pierwsze podejście do nauczenia się wierszyka o nim.
Jeśli ktoś byłby zainteresowany innymi prezentacjami KDP w naszym wykonaniu, można je znaleźć w kategoriach, po prawej stronie. Kilka słów o samej metodzie znajduje się TUTAJ.
Etykiety:
Katecheza Dobrego Pasterza,
wychowanie religijne




















































