Autorem pomysłu na sztuczny śnieg jest mój syn, którymi swoimi rękoma najpierw otworzył szafkę kuchenną, następnie wyciągnął opakowanie mąki ziemniaczanej i rozsypał ją na stoliku. Wziął tira, pociąg i zniknął w swoim świecie na jakieś pół godziny. Żałuję, że wcześniej nie wzięłam aparatu do rąk, bo zrobił świetne tory śniegowe. No i śnieg był wtedy bardziej na stole niż na jego ubraniu i podłodze... Ale jestem pod wrażeniem, bo nie sądziłam, że mąka ziemniaczana tak wiernie potrafi imitować śnieg.
wtorek, 15 grudnia 2015
niedziela, 13 grudnia 2015
Pojazdy z piernika na choinkę
Nasza choinka w zasadzie co roku wygląda tak samo. Są na niej pamiątki przywiezione z podróży, naturalne ozdoby, "bombki" i aniołki plecione na szydełku, no i obowiązkowo pierniki. W tym roku nie mogło być inaczej. Zapamiętam ten czas, bo po raz pierwszy piekłam je z synem, o czym pisałam tu. Tak to jest. Kiedyś wyobrażałam sobie ten dzień, marzyłam, by nastąpił dzień, kiedy będę dekorować choinkę, piec ciasta z moimi dziećmi i ten moment nastąpił. Każdego dnia jestem za to wdzieczna i przypominam sobie o tym zwłaszcza w trudniejsze dni.
No, a skoro Starszy Brat wziął się do roboty, nie mogło być inaczej. Ja wycinałam domki, a on to, co Tygrysy lubią najbardziej. I tak powstały piernikowe statki, samochody, samoloty (niestety żaden nie przetrwał), i obowiązkowo pociągi.
No, a skoro Starszy Brat wziął się do roboty, nie mogło być inaczej. Ja wycinałam domki, a on to, co Tygrysy lubią najbardziej. I tak powstały piernikowe statki, samochody, samoloty (niestety żaden nie przetrwał), i obowiązkowo pociągi.
![]() |
| niektórzy postawili tylko na konsumpcję |
![]() |
| tak to się mniej więcej prezentuje |
Adwent: witraż Bożonarodzeniowy
Zachwyciłam się nim, gdy go zobaczyłam (tutaj). I już ponad miesiąc temu wpisałam na listę zadań do kalendarza adwentowego. Etap wstępnych przygotowań, które musi zrobić dorosły, jest dość długi, ale gdy już usiądziemy z dzieckiem przy stole, jego zadanie jest łatwe i przyjemne i wspaniały efekt nie może się nie udać :)
Użyłam:
- czarnego brystolu
- bibuły gładkiej
- foli samoprzylepnej przezroczystej
- taśmy dwustronnej
- nożyczek
- szablonu
Niestety nie mam zdjęć, obrazujących krok po kroku powstawanie takiego witraża, ale postaram się opisać to w miarę dokładnie.
To, co zrobiłam sama, to wydrukowałam szablon i odrysowałam go ołówkiem na brystolu, a następnie złożyłam czarną kartę na pół i wycięłam, sprytnie otrzymując dwa identyczne egzemplarze. Dzięki temu można zrobić dwustronny witraż, który - na przykład zawieszony na oknie - będzie równie ładnie prezentował się z ulicy.
Zrobiłam to samo jeszcze raz, bo chciałam mieć 2 witraże.
Na jednej czarnej stajence poprzyklejałam kawałki taśmy dwustronnej, do której przykleiłam folię samoprzylepną (stroną nieklejącą). Obcięłam nadmiar folii.
Pocięłam kolorową bibułę na małe kwadraciki.
Taki gotowy zestaw dostał się w łapki Starszego Brata. Zdjęłam papier ochronny z folii i syn poprzyklejał bibułkowe kwadraciki na całej stajence. Gdy skończył, nakleiłam na to drugą symetryczną stajenkę i gotowe.
Witraż przepięknie wygląda. Wprowadza spokojną atmosferę oczekiwania na Boże Narodzenie.
Jeden zawiesiliśmy już na szybie w pokoju dziecięcym.
Użyłam:
- czarnego brystolu
- bibuły gładkiej
- foli samoprzylepnej przezroczystej
- taśmy dwustronnej
- nożyczek
- szablonu
Niestety nie mam zdjęć, obrazujących krok po kroku powstawanie takiego witraża, ale postaram się opisać to w miarę dokładnie.
To, co zrobiłam sama, to wydrukowałam szablon i odrysowałam go ołówkiem na brystolu, a następnie złożyłam czarną kartę na pół i wycięłam, sprytnie otrzymując dwa identyczne egzemplarze. Dzięki temu można zrobić dwustronny witraż, który - na przykład zawieszony na oknie - będzie równie ładnie prezentował się z ulicy.
Zrobiłam to samo jeszcze raz, bo chciałam mieć 2 witraże.
Na jednej czarnej stajence poprzyklejałam kawałki taśmy dwustronnej, do której przykleiłam folię samoprzylepną (stroną nieklejącą). Obcięłam nadmiar folii.
Pocięłam kolorową bibułę na małe kwadraciki.
Taki gotowy zestaw dostał się w łapki Starszego Brata. Zdjęłam papier ochronny z folii i syn poprzyklejał bibułkowe kwadraciki na całej stajence. Gdy skończył, nakleiłam na to drugą symetryczną stajenkę i gotowe.
Witraż przepięknie wygląda. Wprowadza spokojną atmosferę oczekiwania na Boże Narodzenie.
Jeden zawiesiliśmy już na szybie w pokoju dziecięcym.
wtorek, 8 grudnia 2015
Adwent: Nawiedzenie
Dziś druga z 4 planowanych prezentacji biblijnych - nawiedzenie św. Elżbiety.
Figurki Elżbiety i Zachariasza uszyłam z filcu, na podstawie szablonu znalezionego tutaj. Moja Elżbieta jest starsza, zrobiłam jej nawet zmarszczki na twarzy, ale fatalna jakość moich zdjęć raczej tego nie oddaje. Ich dom w górach to stara zabawka dzieci.
Tradycyjnie rozstawiliśmy mały stolik, ustawiłam świecę i ilustrację Maryi, która towarzyszy nam w tym tygodniu. Postawiłam dom Elżbiety i Zachariasza wyżej - w górach, a dom Maryi niżej, zapaliliśmy świecę i zaczęłam czytać.
Maryja poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleni Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.
Duch Święty napełnia Elżbietę, która wita Maryję bardzo dziwnymi słowami:
Błogosławiona jesteś między niewiastami. Oto Matka mojego Pana przychodzi do mnie. Gdy usłyszałam Twoje pozdrowienie, poruszyło się z radości dzieciątko w mym łonie.
Maryja jej odpowiedziała: Wielbi dusza moja Pana.
Maryja pozostała u niej 3 miesiące, po czym wróciła do domu.
***
Wróciliśmy do tej historii, gdy Starszy Brat kolorował ilustrację. Robiliśmy też zaległe zadania adwentowe.
Figurki Elżbiety i Zachariasza uszyłam z filcu, na podstawie szablonu znalezionego tutaj. Moja Elżbieta jest starsza, zrobiłam jej nawet zmarszczki na twarzy, ale fatalna jakość moich zdjęć raczej tego nie oddaje. Ich dom w górach to stara zabawka dzieci.
Tradycyjnie rozstawiliśmy mały stolik, ustawiłam świecę i ilustrację Maryi, która towarzyszy nam w tym tygodniu. Postawiłam dom Elżbiety i Zachariasza wyżej - w górach, a dom Maryi niżej, zapaliliśmy świecę i zaczęłam czytać.
Maryja poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleni Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.
Duch Święty napełnia Elżbietę, która wita Maryję bardzo dziwnymi słowami:
Błogosławiona jesteś między niewiastami. Oto Matka mojego Pana przychodzi do mnie. Gdy usłyszałam Twoje pozdrowienie, poruszyło się z radości dzieciątko w mym łonie.
Maryja jej odpowiedziała: Wielbi dusza moja Pana.
Maryja pozostała u niej 3 miesiące, po czym wróciła do domu.
***
Wróciliśmy do tej historii, gdy Starszy Brat kolorował ilustrację. Robiliśmy też zaległe zadania adwentowe.
niedziela, 6 grudnia 2015
Piernikowe Mikołaje na Mikołajki - najlepszy przepis
Co roku robię pierniczki, którymi dekorujemy choinkę i rozdajemy jako upominki świąteczne. W tym roku razem z moim trzyletnim pomocnikiem również je zrobiliśmy, ale wypróbowałam inny przepis. Zaryzykowałam, bo znalazłam go w gazecie, a do takich - nie wiem czemu - podchodzę sceptycznie. Ach, jakże się myliłam. Okazało się, że w moim notesie z przepisami od kilka lat znajdował się wycinek z przepisem na najsmaczniejsze pierniczki na świecie. Przy tych, wszystko, co piekłam do tej pory, wydaje się kulinarną pomyłką. Gorąco polecam!
Przepis znajdował się w magazynie "Kuchnia" kilka lat temu. Jego (przepisu) autorką jest p. Jarmiła Buczyńska.
MIODOWE PIERNICZKI
- 140 g cukru pudru
- 60 g masła
- 90 g miodu gryczanego
- 2 jajka
- 2 łyżeczki dowolnie dobranych przypraw korzennych (ewentualnie przyprawy do piernika)
- 400 g mąki pszennej (typ 650)
- 1,5 łyżeczki dobrego kakao
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
Cukier puder, masło, miód, jajka i przyprawy wkładamy do metalowej miski (ja użyłam garnka), ustawiamy ją na garnku z gotującą się wodą. Podgrzewamy, mieszając. Należy uważać, aby masa się nie ścięła, jej temperatura nie powinna przekraczać 50 st. C. Zdejmujemy z palnika, lekko studzimy.
Łączymy mąkę, kakao i sodę, dodajemy 3/4 tej mieszanki do ciepłej masy. Mieszamy, dodajemy resztę mieszanki i wyrabiamy ciasto.
Owijamy je w przezroczystą folię i wkładamy do lodówki na dobę. Nastęnie rozwałkowujemy na grubość 2-3 mm (na blacie oprószonym mąką) i wycinamy dowolne kształty.
Układamy na blasze wyścielanej pergaminem. Pieczemy 10-15 minut w 175 st. C.
Pierniki na choinkę czekają na ozdobienie. Na 6 grudnia postanowiłam przygotować małe upominki dla najbliższych - św. Mikołaja z piernika.
Nie mam takiej foremki, więc narysowałam na kartce takiego Mikołaja, wycięłam i przykładając do ciasta, wycinałam nożykiem odpowiedni kształt. Oto skan mojego rysunku:
I efekt końcowy :)
Kolorowe wersje autorstwa Pomocnika, dekorowane o 7 rano;-)
Etykiety:
na specjalne okazje,
przepisy
wtorek, 1 grudnia 2015
Adwent: Zwiastowanie
Adwent już od kilku dni, ale my dopiero dziś zaczęliśmy odliczanie za pomocą kalendarza.
Starszy Brat włożył pierwszą figurkę do naszej szopki - anioła.
Następnie przeczytałam fragment Pisma świętego na temat Zwiastowania, robiąc prezentację. Inspirowałam się Katechezą Dobrego Pasterza, ale oczywiście nie była ona w 100% zrobiona według zasad KDP.
Wykorzystałam bar - zabawkę, którą mój mąż się bawił, gdy był mały. Nieadekwatny napis zakleiłam napisem "Nazaret" ;) To dom Maryi.
"W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef (...)a Dziewicy było na imię Maryja."
"Anioł wszedł do niej i rzekł: <<Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami (...) Nie bój się Maryjo (...), oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego>>".
Starszy Brat był bardzo skupiony i przejęty podczas prezentacji.
Po obiedzie był czas na kolorowanie i układanie puzzli.
Starszy Brat włożył pierwszą figurkę do naszej szopki - anioła.
Następnie przeczytałam fragment Pisma świętego na temat Zwiastowania, robiąc prezentację. Inspirowałam się Katechezą Dobrego Pasterza, ale oczywiście nie była ona w 100% zrobiona według zasad KDP.
Wykorzystałam bar - zabawkę, którą mój mąż się bawił, gdy był mały. Nieadekwatny napis zakleiłam napisem "Nazaret" ;) To dom Maryi.
"W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef (...)a Dziewicy było na imię Maryja."
"Anioł wszedł do niej i rzekł: <<Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami (...) Nie bój się Maryjo (...), oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego>>".
Starszy Brat był bardzo skupiony i przejęty podczas prezentacji.
Po obiedzie był czas na kolorowanie i układanie puzzli.
Adwent: Szopka z filcu
Przymierzałam się 3 lata do uszycia tych figurek. Okazało się, że to mniej pracochłonne niż myślałam. I...proste :) Inspiracja i wykroje, jak już wspominałam, stąd. Filc zabierałam do metra, do tramwaju, szyłam w czasie spotkań przy herbacie. I dzieki temu powstały w zasadzie w międzyczasie, bez specjalnie do tego wydzielonego wolnego czasu.
I dumna jestem, że są. Miękkie, bezpieczne. Wypełniłam je watą, a na dno dałam szklane kamyczki i kasztany, żeby samodzielnie stały.
Dzieciom też bardzo się podobają.
I dumna jestem, że są. Miękkie, bezpieczne. Wypełniłam je watą, a na dno dałam szklane kamyczki i kasztany, żeby samodzielnie stały.
Dzieciom też bardzo się podobają.
Etykiety:
DIY,
na specjalne okazje,
Zrób to sam









































