czwartek, 24 listopada 2016

Wulkan - zrób to sam

Są do kupienia gotowe modele wulkanów. Tylko po co wydawać pieniądze na coś, co można wykonać samemu, z rzeczy znalezionych w domu.
Do wykonania takiego wulkanu potrzebujemy:
  • plastikowego opakowania po jogurcie pitnym
  • masy papierowej
  • folii aluminiowej
  • farb i pędzla
  • kleju wikol lub lakieru bezbarwnego
  • worka na śmieci, najlepiej niebieskiego
  • kartki z bloku technicznego
  • wieczka od pudełka kartonowego (zamiast dwóch ostatnich rzeczy może być np. otwierany karton po pizzy;-))
  • sody oczyszczonej
  • octu
  • płynu do mycia naczyń
  • barwnika spożywczego (najlepiej czerwonego)
Opakowanie po jogurcie obklejamy folią aluminiową, formując stożek. Pokrywamy ją masą papierową (my użyłyśmy gotowej). Gdy wyschnie, malujemy. Następnego dnia, gdy z kolei wyschnie farba, lakierujemy całość lub pokrywamy klejem. Dzięki temu wulkan posłuży nam na dłużej.

Na kartce papieru malujemy tło. Gotowy wulkan stawiamy na tekturowej pokrywce obłożonej niebieskim workiem na śmieci imitującym wodę.




Do środka wulkanu wsypujemy odrobinę barwnika spożywczego (u nas była mieszanina czerwonego, pomarańczowego i żółtego), trochę płynu do mycia naczyń, trochę sody oczyszczonej i last but not least ocet spirytusowy.

Wszystkie produkty wsypywałyśmy na oko, ale efekt wyszedł bombowy. Zresztą, zobaczcie sami! Przepraszam z góry za ruszającą się kamerę. Kiedyś to ogarnę, obiecuję.


Budowa wnętrza Ziemi

"Nie dawaj więcej oczom i uszom, niż możesz dać rękom" - chodzą mi mocno po głowie te słowa Marii Montessori. Jak jest taka możliwość, staram się wykorzystywać tę radę w pracy z dziećmi. Projekt, o którym dzisiaj, jest genialny, bo uczy mimowolnie, właśnie za pomocą rąk, a jego wykonanie nie zajmuje dużo czasu dzieciom. Mogę więc go polecić z czystym sumieniem :)

Oto budowa wnętrza Ziemi zrobiona z plasteliny. Wiem, że Ameryki nie odkrywam, ale na takie właśnie proste pomysły czasem, wiadomo, że najtrudniej wpaść.
Potrzebnych jest 6 kolorów plasteliny (lub modeliny/ kolorowego wosku):
  • żółta - do jądra zewnętrznego,
  • biała - do zmieszania z żółtą, żeby uzyskać jaśniejszy odcień, do jądra wewnętrznego,
  • pomarańczowa - do płaszcza wewnętrznego,
  • czerwona - do płaszcza zewnętrznego,
  • niebieska - do skorupy ziemskiej,
  • zielona - do zaznaczenia kontynentów.







poniedziałek, 21 listopada 2016

O moim miejscu na świecie


Gdzieś, kiedyś w sieci znalazłam pomysł, jak uzmysłowić dziecku wielkość świata i pokazać, gdzie ono się znajduje w tej wielkiej skali. A później dostałam w prezencie wspaniałą książeczkę, która pięknie koresponduje z tą myślą i tłumaczy to prościej i bardziej obrazowo, niż ja kiedykolwiek bym potrafiła.

A teraz miałam niepowtarzalną okazję, by wykorzystać obie pomoce do jednoczesnej nauki języków obcych. I okazało się, że ten prosty pomysł sprawdza się także w pracy ze starszymi dziećmi. Oto efekty :-)


Okrągłe książeczki zrobione są z coraz mniejszych kół wyciętych z kolorowego brystolu, spiętych drucikiem kreatywnym. Każde kolejne większe kółko pokazuje coraz szerszą perspektywę naszego miejsca na Ziemi: pokój, dom, miasto/wieś, województwo, kraj, planeta Ziemia.
Książeczki prostokątne - stworzone w podobny sposób - są sklejane kartka po kartce taśmą.

We wspomnianej książce "Me on the map" autorstwa Joan Swenney wędrówka ta kończy się wspaniałym zdaniem, że KAŻDY człowiek ma swoje własne, specjalne miejsce na Ziemi.
 
 

 Tak wygląda książeczka po włosku (pod misiem skrywam zdjęcie Autorki ;-)).

 
 
  A tak książeczka po angielsku :)
 
 
 
Last, but not least - książeczka po polsku :)
 



poniedziałek, 14 listopada 2016

O czasie

Oto zegarowy kwiatek pomocny przy nauce odczytywania czasu z zegara.
Z nauką pełnych godzin najczęściej nie ma większego problemu, ale jak zrozumieć, co to znaczy "dwadzieścia po drugiej", gdy na cyferblacie żadnej dwudziestki nie widać.
I w tym momencie ten kwiatek, na który pomysł znalazłam na pintereście, naprawdę załatwia sprawę.
Ale po kolei.
Najpierw powtórzyłam liczenie co 5, tzn. 5,10, 15 itd.
Następnie pokazałam prawdziwy zegar z zaznaczonymi kreskami-minutami i policzyłyśmy je wszystkie.
Później poprzyklejałyśmy płatki, licząc jeszcze raz minuty.
Dodałyśmy łodygę i nieprzypadkowe listki: krótszy, zielony przypomina wskazówkę godzinową, a dłuższy, czerwony wygląda jak wskazówka minutowa.
Kolejny etap to ułatwienie sprawy i pokazanie dziecku, że najczęściej używamy tylko pierwszych 30 minut, dodając słowa "po" i "za".


środa, 9 listopada 2016

"Zapal świeczkę za tych, których zabrał los"

Skoro listopad, to do wieczornej modlitwy dorzucamy jeden element - jedno z dzieci losuje papierowy znicz z imieniem bliskiej nam osoby zmarłej i przyklejamy go do brystolowego grobu (format A3).

W zeszłym roku na ścianie zawisło drzewko pamięci.

Tegoroczny, dużo prostszy i mniej czasochłonny pomysł wygląda tak:

czwartek, 3 listopada 2016

Części mowy albo pożegnanie jesieni

Oto pomysł na przyjemne utrwalanie sobie różnicy między rzeczownikiem a czasownikiem. Były już baloniki i klaun w książce, rebusy, teraz czas na jesienne drzewko. Przygotowałam je dla siedmiolatki, ale oczywiście można modyfikować treści i na jabłuszkach umieszczać różne inne wyrazy (dla młodszych obrazki do sortowania, dla starszych np. wyrazy z "ó" i "u").
Taki pomysł z serii "im prostsze, tym lepsze".

Znajomy matematyczny znak zrobiony przez małą rączkę między koronami zdjęć nie jest przypadkowy i uwidacznia jak nie trzeba rozdzielać nauki na osobne przedmioty;)

poniedziałek, 3 października 2016

Mato-mapa, mapo-mata

Oto prezent urodzinowy dla dzieci. Wspólny. Na tyle duży, że oboje spokojnie się na nim zmieszczą. Wspólny, bo przestawiamy się w tym roku na opcję minimalistyczną i zamierzamy funkcjonować z jedynie taką liczbą rzeczy, które zmieszczą się w dużym samochodzie z dokładką.
Bardzo podobają mi się takie spersonalizowane prezenty dla dzieci, robione ręcznie, specjalnie dla nich i pod nich. Z serca.
Ta filcowa mata pełni dodatkową edukacyjną funkcję - uczy mapy. Odwzorowałam na niej mapę naszej okolicy. Jest więc i nasz blok, parking, i plac zabaw, i "Groszek", i plac budowy po drugiej stronie ulicy.
Oczywiście w wersji uproszczonej i schematycznej - ulice w realu nie są pod kątem prostym.
Dopiero, gdy ją zrobiłam, uświadomiłam sobie, w jak ciekawej - z punktu widzenia czterolatka - okolicy mieszkamy.


Jest plac budowy. Plac zabaw. Stacja benzynowa.

Stacja kolejowa. Nie robiłam już filcowych torów, bo świetnie pasują nasze drewniane.
Nasza ulica. Jasno widać, gdzie mieszkamy:)
 Jest na tej mato-mapie kilka przekłamań - szpital w rzeczywistości znajduje się trochę dalej, ale z wiadomych względów chciałam, żeby się tu znalazł. Tak samo jak komisariat i remiza strażacka.
Dodatkowym plusem jest to, że jest miękka i cieplutka (uszyłam ją na grubym 3-milimetrowym filcu) i można ją zwinąć w podręczny rulon.
Wszystko wykonane jest z filcu przyklejonego dwustronną taśmą.

A oto inne moje ręcznie robione prezenty dla dzieci:
http://mamozrobtosamo.blogspot.com/2016/07/ksiazeczka-sensoryczno-edukacyjna-quiet.html
http://mamozrobtosamo.blogspot.com/2016/04/na-dzien-dziecka-zamek-rycerski-z.html
http://mamozrobtosamo.blogspot.com/2015/05/na-dzien-dziecka-dla-niemowlecia-mobil.html
http://mamozrobtosamo.blogspot.com/2016/02/chmurka-z-teczowymi-kroplami-dekoracja.html
http://mamozrobtosamo.blogspot.com/2015/11/mikoajki-2015-paleta-malarska-z.html



 

(c)2009 Mamo, ZRÓB TO SAMo. Based in Wordpress by wpthemesfree Created by Templates for Blogger